Sobota.. Idealny dzień by wstać z rana i sobie gdzieś pójść. Wstałem o 6 rano gdy słońce wynosiło się nad horyzontem. Otworzyłem oczy i przeciągalnąłem się po czym wstałem z łóżka i poszedłem od razu do łazienki pod prysznic. Po orzeźwiającym prysznicu wyszedłem z kabiny. Wytarłem swoje ciało ręcznikiem po czym owinąłem go wokół swojej tali. Wyszedłem z łazienki i podszedłem do szafy wyciągnąłem z tamtąd bokserki, czarne baggery i bluzę w marihuanę. Ubrałem się nałożyłem jeszcze superstary i wyszedłem z akademii. Postanowiłem pójść do lasu i tak też zrobiłem. Gdy wszedłem do lasu poczułem zapach drzew a potem kwiatów. Poszedłem w swoje ulubione miejsce gdzie była łąka i drzewa który stały a także leżały na ziemi. Gdy dotarłem do tego drzewa wszedłem na drzewo i usiadłem... Po jakimś czasie usłyszałem śpiew. Wspiąłem się wyżej i patrzyłem kto idzie. W końcu zobaczyłem blond dziewczynę która śpiewała. Podeszła pod drzewo na którym siedziałem i zaczęła chyba zbierać kwiaty. W końcu zaskoczyłem z drzewa.
- Dobre miejsce na wyciszenie się i przemyśleniu kilu spraw...- powiedziała patrząc na mnie i rozchyliła usta.
Spojrzałem na nią po czym się uśmiechnąłem lekko
- zgadzam się, dlatego tu czasami przychodzę - odparlem, przypatrzylem się uważnie dziewczynie - ty chyba jesteś Esther, prawda?
Dziewczyna spojrzała na mnie dziwnie
- skąd wiesz? - zapytała
- doszły mnie słuchy, że akademii pojawi się ładna blondynka - zaśmiałem się
Esther?
sobota, 30 kwietnia 2016
Od Arka cd Esther
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz