Był to mój pierwszy dzień tutaj, który zapowiadał się całkiem nieźle. Tanecznym krokiem, dosłownie, weszłam do szkoły. Było już tam całkiem sporo osób. Dostałam karteczkę z potrzebnymi informacjami i kluczykiem do pokoju. Nie wiem jak, ale udało mi się zawlec cały mój bagaż. Moje nowe miejsce zamieszkania było całkiem ładne. Gdy wszystko rozłożyłam na swoje miejsca, wzięłam słuchawki, telefon i wyszłam się przejść. Kiedy tylko opuściłam budynek, moim celem stał się las. Wydawał się być tajemniczy, a to jeszcze bardziej mnie do niego przyciągało. Jednak gdy tylko się tam znalazłam, wyłączyłam piosenkę w telefonie. Puściłam tylko cichą melodyjkę. Przymknęłam oczy, oddychając czystym powietrzem. W pewnym momencie zaczęłam cicho nucić nie zważając na to, że ktoś może tu być i mnie usłyszeć.
https://www.youtube.com/watch?v=3ialPtQuMMg
Podczas śpiewania, szłam wydeptaną ścieżką. Dotarłam tak na małą polanę, położoną w cieniu drzew, gdzie jeszcze chwilę kontynuowałam piosenkę. Usiadłam pod rozłożystym drzewem. Było wokół pełno pięknych kwiatów. Zerwałam kilka i powplatałam sobie we włosy, a z reszty zrobiłam niewielki bukiet. Siedziałam jak zaczarowana. Nagle ni stąd ni z owąd, z górnej gałęzi zeskoczył jakiś chłopak. Blondyn. Musiał tam siedzieć dłuższą chwilę i wszystko słyszeć. Skarciłam się w myśli. Jednak nic sobie zbytnio z tego nie robiłam, a przynajmniej tak to wyglądało z zewnątrz.
- Dobre miejsce na wyciszenie się i przemyśleniu kilu spraw...- stwierdziłam, patrząc na niego, z lekko rozchylonymi ustami.
<Arek?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz