- Gdzie tam, zaraz ładna...- uśmiechnęłam się delikatnie, trochę rumieniąc, odwracając wzrok.
- Nawet kiedy się rumienisz jesteś ładna- usiadł obok mnie.
- A twoje imię to...?- spojrzałam na niego.
- Arek. Arek Kamiński- przedstawił się.
- Długo już tutaj jesteś?- spytałam.
- Wystarczająco, by znać okolicę jak własną kieszeń- przechylił delikatnie głowę.
- Esther Vivian Ramirez- przedstawiłam się pełnym imieniem.
- Jakiś skrót od imienia?- uśmiechnął się.
- Vivi, ale tylko dla zasłużonych. Tobie na razie wypada mówić mi moim pierwszym imieniem- zaśmiał się lekko.
- A więc Esther, skąd do nas przybyłaś?- zagadnął.
- Meksyk, a ty?- odpowiedziałam, jednocześnie zadając mu pytanie.
- Hiszpania- oparł się o pień drzewa.
Tak też rozmowa ciągnęła się przez najbliższe trzy godziny. Potem wybraliśmy się na mały spacer. Był dzisiaj piękny dzień, w sam raz na coś takiego.
- Skoro jesteś już tutaj długo, może miałbyś chwilkę oprowadzić nową uczennicę?- spytałam w pewnym momencie rozmowy.
<Arek?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz