środa, 15 czerwca 2016

Od Amber do Rebela


- Jeszcze nie wiesz z kim rozmawiasz, księżniczko - szepnął i gwałtownie się ode mnie odsunął - A teraz, jeśli oczywiście by ci się chciało, możesz pokazać mi gdzie jest mój pokój?
- Chyba śnisz – prychnęłam. Wkurzał mnie ten typ chłopaków. Zawsze starają się pokazać, że mają kontrolę, a dodatkowo ich priorytetem jest podrywanie. – Świe…
- Jackson! – wciągnęłam głośno powietrze słysząc głos profesora Luis’a. – Pamiętaj, że masz być miła i pokazać mu co chce!
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo schował się do klasy.
Cholerka, jeszcze czego?!
- To jak będzie? – zarozumiały głos bruneta doprowadzał mnie do szału. Obiecałam sobie, że on i nauczyciel mnie popamiętają.
- Tędy proszę, panie… - zerknęłam na kartkę. – O’Lean
Ruszyłam w stronę skrzydła chłopaków. Była lekcja, dlatego moje kroki odbijały się echem po korytarzu, irytując mnie jeszcze bardziej. Nie miałam pojęcia, dlaczego jestem dziś taka nerwowa, zazwyczaj byłam ostoją spokoju. Chwilkę później byliśmy na miejscu.
- Masz klucz? – spytałam, a Rebel zamachał mi nim przed nosem. Odsunęłam się od drzwi, pozwalając mu tym samym otworzyć sobie pokój. – No dobrze, tu jest twój plan, świeżaku.
- Księżniczko, uważaj, bo pożałujesz tego…
- Nie wiem o czym mówisz – mrugnęłam do niego i obróciłam na pięcie, kierując się w stronę klasy.

*** Następnego dnia
Pierwszą lekcją była dziś plastyka. Cieszyłam się z tego powodu, bo polubiłam nauczycielkę tego przedmiotu – panią Larę. Była to młoda kobieta, pełna pozytywnej energii. Na każdej lekcji starała się zmotywować nas do pracy, ale nigdy nie podniosła na nas głosu. Kiedy tylko weszłam do klasy, skierowałam się do swojej ławki i wyciągnęłam z torby piórnik oraz szkicownik. Czekając na przyjaciółkę, zaczęłam rysować lecącego orła. Rozpuszczone włosy, zasłaniały moją pracę przed spojrzeniem wścibskich oczu. Usłyszałam dźwięk odsuwanego krzesła, dlatego podniosłam głowę, chcąc przywitać Malię.
- Cześć Mal… - urwałam widząc, że to nie ona siedzi obok. Szybkim ruchem zamknęłam szkicownik i wściekła spojrzałam na kolegę z ławki. – Co ty robisz?
- Siedzę – uśmiechnął się Rebel. Zacisnęłam dłoń w pięść i rozłożyłam ją z powrotem.
- Nie wiem co robisz, ale… - podniosłam się. Chciałam się przesiąść, ale do klasy wparowała pani Lara. Musiałam więc wycierpieć tą jedną lekcję w jego towarzystwie. Jedynym plusem, było to, że nie zna on mojego imienia. Uderzyłam się dłonią w czoło, kiedy przypomniało mi się o sprawdzaniu obecności. Zaczęłam mruczeć pod nosem oblegi pod adresem bruneta. - Pożałujesz tego świeżaku…

Rebel? Bezwenie totalne

Od Amber do Rebela


- Jeszcze nie wiesz z kim rozmawiasz, księżniczko - szepnął i gwałtownie się ode mnie odsunął - A teraz, jeśli oczywiście by ci się chciało, możesz pokazać mi gdzie jest mój pokój?
- Chyba śnisz – prychnęłam. Wkurzał mnie ten typ chłopaków. Zawsze starają się pokazać, że mają kontrolę, a dodatkowo ich priorytetem jest podrywanie. – Świe…
- Jackson! – wciągnęłam głośno powietrze słysząc głos profesora Luis’a. – Pamiętaj, że masz być miła i pokazać mu co chce!
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo schował się do klasy.
Cholerka, jeszcze czego?!
- To jak będzie? – zarozumiały głos bruneta doprowadzał mnie do szału. Obiecałam sobie, że on i nauczyciel mnie popamiętają.
- Tędy proszę, panie… - zerknęłam na kartkę. – O’Lean
Ruszyłam w stronę skrzydła chłopaków. Była lekcja, dlatego moje kroki odbijały się echem po korytarzu, irytując mnie jeszcze bardziej. Nie miałam pojęcia, dlaczego jestem dziś taka nerwowa, zazwyczaj byłam ostoją spokoju. Chwilkę później byliśmy na miejscu.
- Masz klucz? – spytałam, a Rebel zamachał mi nim przed nosem. Odsunęłam się od drzwi, pozwalając mu tym samym otworzyć sobie pokój. – No dobrze, tu jest twój plan, świeżaku.
- Księżniczko, uważaj, bo pożałujesz tego…
- Nie wiem o czym mówisz – mrugnęłam do niego i obróciłam na pięcie, kierując się w stronę klasy.

*** Następnego dnia
Pierwszą lekcją była dziś plastyka. Cieszyłam się z tego powodu, bo polubiłam nauczycielkę tego przedmiotu – panią Larę. Była to młoda kobieta, pełna pozytywnej energii. Na każdej lekcji starała się zmotywować nas do pracy, ale nigdy nie podniosła na nas głosu. Kiedy tylko weszłam do klasy, skierowałam się do swojej ławki i wyciągnęłam z torby piórnik oraz szkicownik. Czekając na przyjaciółkę, zaczęłam rysować lecącego orła. Rozpuszczone włosy, zasłaniały moją pracę przed spojrzeniem wścibskich oczu. Usłyszałam dźwięk odsuwanego krzesła, dlatego podniosłam głowę, chcąc przywitać Malię.
- Cześć Mal… - urwałam widząc, że to nie ona siedzi obok. Szybkim ruchem zamknęłam szkicownik i wściekła spojrzałam na kolegę z ławki. – Co ty robisz?
- Siedzę – uśmiechnął się Rebel. Zacisnęłam dłoń w pięść i rozłożyłam ją z powrotem.
- Nie wiem co robisz, ale… - podniosłam się. Chciałam się przesiąść, ale do klasy wparowała pani Lara. Musiałam więc wycierpieć tą jedną lekcję w jego towarzystwie. Jedynym plusem, było to, że nie zna on mojego imienia. Uderzyłam się dłonią w czoło, kiedy przypomniało mi się o sprawdzaniu obecności. Zaczęłam mruczeć pod nosem oblegi pod adresem bruneta. - Pożałujesz tego świeżaku…

Rebel? Bezwenie totalne

wtorek, 14 czerwca 2016

Od Arka

W tygodniu zrobiłem sobie wolne od szkoły. Teraz liczyła się tylko dla mnie walka, walka, walka i jeszcze raz walka nic innego. Hm w ogóle się nigdy nie zastanawialem po co walczę. Chociaż... A no tak... Włączę po to by sobie i komuś coś udowodnić.. Pewnie dla większości walka na śmierć o życie jest beznadziejna i nie potrzebna. Ale ja to w sumie lubię, bo to jest moje całe życie. Właśnie dlatego walczę, że lubię ryzyko, że nie dbam o swój los i swoje życie tylko. Włączę po to by coś udowodnić . A co udowodnić? Może to ze jestem silny i że przejdę dużo takich walk...
Leżałem sobie tak w niedzielę rano na łące myśląc. Byłem bardzo pochłoniety tym myśleniem. W sumie warto od czasu do czasu pomyśleć co nie? No pewnie, że tak. Byłem tak cicho i nawet się nie ruszalem, że koło mnie zaczęły przychodzić różne zwierzęta. Od tych małych myszek po duże jelenie. Uśmiechnąłem się pod nosem gdy zobaczyłem dwa barwiące się jelonki. Nagle usłyszałem trzask, ale nawet się nie ruszyłem. Po chwili jednak usłyszałem kroki. Powoli wstałem. Patrzyłem kto idzie lecz nikogo nie widziałem
- kto tam jest? -  zapytałem
Ktoś? Dziewczyna?

Od Pauliny

To już piątek, ostatni dzień z lekcjami, w końcu nie mogłam się już doczekać weekendu i po imprezowac.
Była już 7 rano. Promienie słońca dobiły się do mojego pokoju przez okno. Parę promieni pojawiło się na mojej twarzy co spowodowało  że otworzyłam oczy. Leniwie się przyciągnęłam i powoli usiadłam na łóżku ziewajac. Powoli wstałam starając się złapać równowagę. Zaczęłam iść w stronę łazienki by się wykąpać. Leniwie otworzyłam drzwi od pomieszczenia i skierowałaam się do kabiny. Po drodze zaczęłam zdejmować z siebie piżame, kiedy byłam naga weszłam pod prysznic i zaczęłam się myć. Po 15 minutach wyszłam z kabiny wytarlam staranie swoje ciała i wysuszyalm włosy. Zrobiłam lekkii makijaż o wróciłam do pokoju tam nałożyłam legginsy i biała bluzkę sięgającą do brzucha. Wzięłam Jeszce w torbę książki i wyszłam z pokoju. Skierowałam się jeszcze na stołówkę gdzie wzięłam tylko kanapkę i poszlam pod sale. Po drodze biegł jakiś chłopak. Nie zdążył mnie ominąć i z bara dostałam od niego tak że upadłam na plecy kanapka wyleciała mi z dłoni a książki wyleciały z torby. Powoli usiadłam na podłodze. Zlapalam dłonią swoją głowie i spojrzałam na osobę która dalej biegła
- idota -  krzyknęłam za nim
Na siedząco pobieralam książki, ale gdy próbowałam wstać znowu się przewróciłam, aż mnie zabolała noga
- pomoc ci? -  zapytał ktoś
Ktosiu?

Od Rebela CD. Amber

Prychnąłem na jej słowa. Mała chyba nie wiedziała o czym mówi. Ponownie poprawiłem torbę wiszącą na moim ramieniu i uśmiechnąłem się. Jeszcze zobaczy kto tu powinien na kogo uważać. Cała szkoła niedługo zobaczy.
- A ty jesteś kujonem? - spytałem, chcąc zacząć jakikolwiek temat. Może jednak na początku nie będę robił sobie wrogów. Szczególnie z dziewczyn, które natura bardzo hojnie obdarowała. Bezwstydnie przejechałem wzrokiem po jej ciele zagryzając wargę. Zatrzymałem się na chwilę na klatce piersiowej, aby znów przenieść wzrok na jej oczy, które w tym momencie były zwężone i ciskały piorunami. 
- Na pewno tak, w porównaniu do ciebie - burknęła odwracając wzrok i spoglądając przez okno. Uniosłem brew, nieprzyzwyczajony do takich odzywek. W byłej szkole nikt by tak do mnie nie odpowiedział. Niegrzeczna dziewczynka. Trzeba jej pokazać kto tu rządzi.
- Nie pyskuj - warknąłem na co ona lekko się wzdrygnęła - i nie mów do mnie świeżaku. - Nie mogłem wytrzymać i zaśmiałem się chytrze na widok jej twarzy. 
- Nie mów mi co mam robić - odwarknęła, a ja uniosłem brew i wyjąłem z kieszeni paczkę Marlboro. Chwyciłem jednego papierosa do ust i podpaliłem koniuszek zapalniczką. Zaciągnąłem się głęboko chwilę utrzymując dym w moich płucach. Powolnie podszedłem do dziewczyny zatrzymując się jakieś dziesięć centymetrów od niej. Spojrzałem w jej szare oczy i wydmuchałem dym prosto na jej twarz. Następnie nachyliłem się nad jej uchem i przygryzłem delikatnie jego płatek.
- Jeszcze nie wiesz z kim rozmawiasz, księżniczko - szepnąłem i gwałtownie się odsunąłem - a teraz, jeśli oczywiście by ci się chciało, możesz pokazać mi gdzie jest mój pokój?
- Chyba śnisz.

<Amber?>

Od Amber do Rebela

- Ami – potrząsnął mną brat. Otworzyłam leniwie oczy i przetarłam je zaspana. Przez całą w kroplach szybę, dostrzegłam budynek, przypominający zamek. Czyli dojechaliśmy, no w końcu.
Poprawiłam szybko włosy, przeczesując je palcami i wygładziłam swoją bluzę. Biała limuzyna zatrzymała się na szkolnym parkingu, ale nie zwróciło to niczyjej uwagi. Nic dziwnego, skoro lało jak z cebra, a dodatkowo była sobota. Pewnie wszyscy siedzieli w swoich pokojach, chroniąc się przed deszczem. Z cichym westchnieniem otworzyłam drzwi i wyszłam z samochodu. Chłodne powietrze podrażniło mój nos, dlatego kichnęłam głośno. Nie usłyszałam żadnego „na zdrowie”. Rodzice pospiesznie wysiedli z auta i skierowali się w stronę gabinetu dyrektora, a szofer wyjął z bagażnika moje torby i walizki. Kiedy wrócili i dali mi klucz, Atilio zaniósł bagaż do wyznaczonego miejsca. Zaciekawiona szybkim ruchem otworzyłam drzwi i rozejrzałam się po pomieszczeniu.
Pokój był naprawdę spoko – duży z wypolerowaną podłogą i lśniącymi meblami. Nad łóżkiem było wielkie okno, z którego rozciągał się widok na ogród, czy park. Moje torby zajmowały połowę pomieszczenia, ale okazało się, że w szafach jest dość miejsca, żeby pomieścić moje książki i ubrania. Jednym słowem, dało się przeżyć. 
- No to narka, mała – usłyszałam głos Percy’ego. Odwróciłam się w jego stronę i przytuliłam go. Chłopak odwzajemnił uścisk, a kiedy się odsunął, rzucił we mnie prezerwatywą. – Nie szalej za bardzo!
- Głupek – skomentowałam i wyrzuciłam ją do kosza. 
- Amber, dlaczego nosisz tą starą bluzę? – usłyszałam gniewny głos mamy, która mierzyła mnie krytycznym spojrzeniem. Większość tego nie rozumiała, ale czarna bluza z biały napisem „Rezi Style” miała dla mnie sentymentalną wartość. Był to ostatni prezent od mojego kuzyna, który dwa dni później powiesił się. Długa historia… - Mogłabyś mieć jakąkolwiek chcesz, a ty nosisz tą szmatę!
- Sally, daj jej spokój – uspokoił ją tata, wchodząc do pokoju. Przytulił mnie i wyszeptał – Moja dzielna dziewczynka, bądź grzeczna dobrze?
- Musi, inaczej ją stąd wyrzucą. Niech nawet nie próbuje tych żartów co w Culver Creek – zagroziła matka. Z trudem powstrzymałam chytry uśmieszek i podeszłam do niej, by się pożegnać. 
****
Pierwszy miesiąc w nowej budzie, zaliczone! 
- Jackson! – surowy głos nauczyciela wyrwał mnie z zamyślenia. – Skup się i przestań bazgrać po ławce! 
Profesor Luis był pulchnym mężczyzną po czterdziestce, niecierpiącym kiedy ktoś nie uważa na jego bardzo interesujących lekcjach. Miał mnie na oku od kiedy dosypałam mu do soku, odrobiny Maryśki przez co mieliśmy bardzo wesołą biologię. Obiecałam, że nigdy tego nie powtórzę, ale on miał siedzieć cicho. Doszliśmy do kompromisu.
- Przepraszam! – do klasy wszedł Marco, jeden z pracowników szkoły. – Potrzebuję kogoś do oprowadzenia nowego ucznia.
Nauczyciel utkwił we mnie wredne spojrzenie swoich świńskich oczek i zdawał się nie zauważać podniesionych do góry rąk dziewczyn, które chciały podjąć się zadania.
- Jackson, bądź tak miła – uśmiechnął się, a ja miałam ochotę urwać mu jaja. Co mnie obchodził jakiś nowy, jakby nie mógł sam sobie poradzić. 
- Ależ oczywiście profesorze – wysyczałam i szybkim ruchem chwyciłam torbę i wyszłam za Marco. Podążyłam za nim, aż do sekretariatu, gdzie siedział brunet, chyba to ten nowy. Dostałam kartkę, na której zapisano rzeczy, które ma wiedzieć chłopak. Gestem dałam mu znak, żeby poszedł za mną, a on chwycił pokrowiec na gitarę i posłusznie poszedł za mną.
- No więc, nasza szkoła jest bardzo fajna, uczy się tu wiele ciekawych ludzi, mam na myśli kujonów. Jest to szkoła z wysokim poziomem nauczania i kładziemy tu szczególny nacisk na sport. Zadowolony?
- Nie powinienem widzieć nic więcej – prychnął. 
- Wiesz co? Nie słyszę co mówisz, bo choruję na „A gów*o mnie to obchodzi”! – odpyskowałam. – Jeśli już chcesz wiedzieć to uważaj na chłopaków, świeżaku. Z tego co słyszałam inicjacja nie należy do przyjemnych. 

Rebel?

Od Rebela

Westchnąłem patrząc na budynek, a dokładniej moją nową szkołę. W zasadzie wszystko to przypominało raczej jakiś pieprzony pałac otoczony małym laskiem. Na dodatek był umiejscowiony jakieś dwa kilometry od miasta, z dala od hałasu i tłoku. Tym gorzej dla mnie. Miałem nadzieję, że w szkole panowała zupełnie inna atmosfera. Skrzywiłem się na myśl, że mogą tu być sami nudziarze i kujoni. Tego bym nie wytrzymał.
Wracając do tematu, wygląd szkoły wraz z przepięknym krajobrazem dawał wręcz bajkowy obraz. Żygam, cholerka, tęczą.
Pokręciłem głową w końcu podchodząc do ogromnych, drewnianych drzwi prawdopodobnie będących głównym wejściem do 'szkoły'. Ciekawiło mnie, czy wnętrze jest równie zamkowe. Znaczy, jak we wszystkich filmach o średniowieczu przedstawiony był dziedziniec, na którego końcu stał królewski tron. Cóż... byłem w wielu szkołach i z doświadczenia wiem, że niektóre naprawdę były przekombinowane. Na przykład ostatnia szkoła do jakiej uczęszczałem była sfiksowana na punkcie piłki nożnej. Na holu głównym stała ogromna piłka do nogi ze zdjęciami szkolnej reprezentacji. Serio, miała chyba z dwa metry wysokości. Strasznie jej nienawidziłem, przeszkadzała mi za każdym razem, gdy wchodziłem do środka. 
Po mimo tego lubiłem tamtą szkołę, czego nie mogłem powiedzieć o tej. Nie wiem czemu, ale już czułem do niej niechęć, chociaż nawet nie wszedłem do środka. Przeklinam dyrektora, który wyrzucił mnie ze szkoły z powodu głupiego blanta z mojego piórnika. Przeklinam moich rodziców, którzy wysłali mnie tu, żebym się 'oderwał od złego towarzystwa' i 'naprawił'. Jakbym był przedmiotem.
Poprawiłem torbę wiszącą na moim ramieniu i otworzyłem drzwi. Ku mojemu zaskoczeniu wnętrze było strasznie nowoczesne. Tą szkołę musiał prowadzić ktoś mega dziany. Miałem nadzieję, że równie dobrze będzie wyglądał mój pokój. Chociaż... to w sumie nie ma znaczenia. I tak spędzę tu co najwyżej dwa miesiące. Trzy jeśli nauczyciele będą nadzwyczaj cierpliwi. 
Przeczesałem wzrokiem pusty korytarz poszukując sekretariatu. Znalazłem go po kilku sekundach. Zapukałem mocno, a po usłyszeniu cichego 'proszę' wszedłem do środka. Naprzeciw mnie, przy ogromnym, szklanym biurku siedziała starsza kobieta, około sześćdziesiątki, o mile wyglądającym wyrazie twarzy.
- Dzień dobry - powiedziałem i praktycznie rzuciłem się na czerwony fotel stojący przy ścianie.
- Dzień dobry. Jesteś tym nowym uczniem, rozumiem? - spytała, a ja pokiwałem głową rzucając swoje papiery tuż przed jej nos. Zmarszczyła brwi i popatrzyła na mnie z naganą. 
- Dobrze, zostałeś przydzielony do klasy B. Formalnościami zaj...
- Okej, kumam - przerwałem jej - przechodziłem to już nie raz, co za pewne Pani widzi w moich papierach. Po prostu chcę klucze do pokoju i kogoś kto oprowadzi mnie po szkole. - Ponownie zostałem obdarowany tym samym spojrzeniem. Nie robiło to na mnie żadnego wrażenia. Kwestia przyzwyczajenia. Kobieta przyglądała mi się przez chwilę.
- Marco! - krzyknęła w końcu, jednak bez żadnego odzewu.
- Marco! - powtórzyła jeszcze głośniej, a do pomieszczenia wpadł wyraźnie zaspany starszy mężczyzna. Na oko miał tyle samo lat co kobieta, może byli małżeństwem.
- Marco, przyprowadź proszę jakiegoś ucznia, który oprowadzi tego młodzieńca po szkole. - Mężczyzna westchnął i przewrócił oczami.
- Już idę - burknął i wyszedł z pokoju. Od razu widać kto rządził w ich związku. Postawiłem pokrowiec z gitarą na ziemi oczekując na przybycie starszego pana. Po kilku minutach, które trwały wieczność, drzwi sekretariatu w końcu się otworzyły.

< Ktoś? >

piątek, 10 czerwca 2016

od Jade do Andy'ego

Szlam, jak zawsze ze sluchawkami. Miałam dość widoku szkoły. Chciałam się przejść. Jakiś koleś stał i gapił się jak inni kolesie grają na boisku. Chcąc nie chcąc stał mi na drodze. I idąc zamyśliłam się..
-chol.era jasna-powiedzial i krzyknął coś za mną.
Odwróciłam się. Koleś zbieral telefon z ziemii. Calkiem niezły.
Wróciłam się. Nie żeby mnie obchodzil stan telefonu
-sory, ale ja tak zawsze. Mean, słuchawki w uszach .-powiedziałam do czarnowłosego. Skądś go znałam.-a tak serio, bardzo się potłukł ?-spytałam wskazując na telefon.
-trochę obudowa-odparł.
No dobra, kojarzę ten głos.
-hej, czy Ty nie jesteś Andy? Ten z BVB?-spytałam.
No bo ej, ten koleś jest identyczny a głos mnie nie zmyli.
Chłopak wyprostował się i uśmiechnął.
-jestem Andy, zgadłaś.-powiedział.
-Jade West-odparłam.
-kolo uważaj na żyletę -jakiś typ wtrącił się do naszego duetu.
-Mike spadaj, bo ci głowę utnę -powiedziałam do typa. Odszedł.
-żyleta?-Andy uniósł brwi.
-taaa... Może. -zaczęłam bawić się telefonem.

(Andy?)

Od Sophii Cd Arek

- Mam to traktować jako komplement? - zapytałam rozbawiona.
- Powiedzmy. - uśmiechnął się szeroko.
- Tak więc pozwól, że pójdę się przespać. Pa. - ruszyłam w stronę skrzydła dziewcząt. Niemal bezszelestnie wślizgnęłam się do mojego pokoju i wsunęłam się pod koc, po chwili odpływając w głęboki sen.

* * *

Moja pierwsza myśl po przebudzeniu:
WTOREK.
Niechętnie wygrzebałam się z łóżka. Poczłapałam do łazienki i spojrzałam w lustro. Dzisiaj bez kawy ani rusz. Worki pod oczami, włosy roztrzepane na wszystkie strony... co jak co, ale byłam w koszmarnym stanie. Weszłam pod prysznic, dokładnie myjąc włosy i ciało. Następnie wysuszyłam włosy, które teraz były gładkie, gęste, lśniące. Ruszyłam do pokoju, wyciągając z szafy jasne rurki, białą bluzkę na ramiączkach z nadrukiem, następnie zarzuciłam na siebie czarną, rozpiętą bluzę z kapturem. Pomalowałam sobie jeszcze rzęsy i zrobiłam kreskę. Chwyciłam czarną torbę z podłogi i wrzuciłam do niej podręczniki. Na nogi wciągnęłam trampki, zarzuciłam torbę na ramię i wyszłam zamykając pokój na klucz.

Arek?

czwartek, 9 czerwca 2016

Pewien pomysł

Wymyśliłam pewien pomysł na ulepszenie bloga. Chodzi o to że myślę by blog zmienić na magiczny, wiecie gdzie istnieją takie stworzenia jak wilkołaki, wampiry itp. Nie wiem czy to dobry pomysł by zmieniać blog na właśnie taki dlatego pytam się was czy chcecie takich zmian. Piszcie komentarze czy chcecie bym zmieniła czy nie. :)

środa, 8 czerwca 2016

Od Andy'ego

Pierwsze promienie słoneczne wlały się do mojego pokoju, przy okazji mnie budząc. Westchnąłem cicho, ale nie otwierałem oczu. Jeszcze nie, jest za wcześnie. "Dobra, Andy, bierz się w garść i wstawaj" pomyślałem i tak też zrobiłem. Powlokłem się do łazienki. Po ogólnym odświeżeniu wróciłem do pokoju. Była sobota, czyli dzień wolny od jakichkolwiek lekcji. Postanowiłem się przejść i cieszyć się dniem. Robiłem to tak rzadko, że aż nigdy. Zawsze musi być ten pierwszy raz, nie?
Wyszedłem przed zamek, a do uszu wsadziłem słuchawki. Włączyłem swoją ulubioną piosenkę i ruszyłem przed siebie.
Już po paru krokach stwierdziłem, że wyjście było bardzo złą decyzją. Słońce grzało niemiłosiernie, mimo że dochodziła dopiero 10. Ktoś przebiegł obok mnie i wytrącił mi z ręki telefon. Zakląłem pod nosem, lecz osoba już uciekła. Obróciłem głowę. Ach, no tak. Przecież stałem koło boiska. Mieli tam jakiś trening, czy coś. Trochę im współczułem, czy coś. Nie trwało to jednak długo. Prychnąłem pod nosem i poszedłem dalej.
Po godzinie włóczenia się postanowiłem wrócić. Już miałem zakręcać, gdy ktoś ponownie mnie trącił, a telefon uderzył w ziemię.
-Ch*lera jasna, dlaczego cały świat mnie nienawidzi?-warknąłem.

<Jakaś dziewczyna chciałaby odpowiedzieć? ^^>

wtorek, 7 czerwca 2016

Od Arka cd Sophie

Spojrzałem na nią. Dziewczyna była wyraźnie czymś zaniepokojona wręcz była jakaś przestraszona.
- na pewno nie powiesz? - zapytałem już nieco poważniej
- Tak, na pewno - powiedziała
- no jak chcesz -  mruknąłem -  a i na twoim miejscu bym uważał i to jeszcze w takim stroju -  powiedziałem
- niby, dlaczego?
- bo jakiś pedofil chodzi nie daleko -  powiedziałem
- niech zgadne, ty? -  zapytała
- heh -  zaśmiałem się na to -  niestety ale ja tym pedofilem nie jestem
- Tak? -  zapytała też lekko się śmiejąc
- no tak, to że jestem trochę zboczony to nic nie znaczy...  Po za tym jestem chłopakiem to wbudowane w DNA -  zaśmiałem się- i sorry ze cie w tedy złapałem za tylek, ale chciałem wycisnąć od chłopaków po tysiaku, ale w sumie było warto nawet jakbym nie dostał kasy -  zaśmiałem się
Sophie?

Od Sophii Cd Arek

- Co ci się stało? - zapytałam, odwracając głowę w stronę odchodzącego chłopaka.
- Nie twój interes. - posłał mi szatański uśmieszek. Rozbawiona przewróciłam oczami i ruszyłam w swoją stronę. Miałam na sobie piżamę, która składała się z krótkich spodenek i bluzki na ramiączkach. Na prawdę cieszyłam się że jest ciemno i nikt nie mógł mnie zobaczyć, zwłaszcza ten zboczeniec Arek. Po cichu opuściłam budynek i skierowałam się w stronę opuszczonego nieopodal, starego domu. Nagle poczułam czyjąś rękę na ramieniu.
- Jednak przyszłaś... miło cię widzieć. - usłyszałam szorstki, męski głos.
- Mnie cię nie. Tak, przyszłam. Przyszłam, byś dał mi w końcu spokój. - gwałtownie się odwróciłam, piorunując mężczyznę spojrzeniem.
- Mówił ci już ktoś, że masz piękne oczy? Nigdy nie widziałem jeszcze tak głębokich, czarnych oczu... Nie jesteś malowaną blondynką?
- Nie. Nie zadawaj głupich pytań. Powiedz czego chcesz i zostaw mnie w spokoju. - wysyczałam.
- Nie tak ostro... - poczułam jego rękę na mojej talii. Gwałtownie odskoczyłam do tyłu.
- Nie dotykaj mnie. - powiedziałam, zaczynając się powoli bać. 
- Będę robił to, co mi się podoba. - podszedł o krok bliżej. - A tobie nic do tego, mała. 
Przygniótł mnie do ściany. Zamachnęłam się i kopnęłam go w krocze, on szybko się pozbierał i uderzył mnie w twarz. Poczułam w ustach metaliczny smak krwi. Chwyciłam coś ciężkiego i uderzyłam tym mężczyznę, a ten obolały osunął się na ziemię. Wystraszona zaczęłam z całych sił uciekać w stronę akademii. Wparowałam do środka, próbując się uspokoić. Zamknęłam twarz w dłoniach, ciężko oddychając. Nagle usłyszałam czyjeś kroki. Szybko się wyprostowałam, próbując ukryć to, jak jestem roztrzęsiona. 
- Ty jeszcze tutaj? - zapytał znajomy mi głos. Arek podszedł do mnie bliżej.
- Mała, nie powinnaś się tutaj włóczyć nocami.
- Nie nazywaj mnie tak. - odparłam, próbując opanować drżenie głosu. Jestem w akademii. On nie może tutaj wejść. Nie może tutaj wejść, nie może tutaj wejść, nie może tutaj wejść, nie może, nie może...
- Czyżby coś się stało?
- Nie będę spowiadała się z moich kłopotów pierwszemu lepszemu chłopakowi. - odpowiedziałam, wbijając wzrok w ziemię.

Arek? Sophia jest prześladowana XD

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Od Arka cd Sophie

Dziewczyna poszła a ja pokrycielem powoli glowa i uśmiechnąłem się pod nosem. Po chwili jednak wróciłem do rzeczywistości.
- to co dzisiaj robimy? -  zapytał jeden z chłopaków
- ja dzisiaj zostaje w pokoju -  mruknąłem
- cóż za zmiana - rzucił jeden
- po prostu dzisiaj idę ćwiczyć -  mruknąłem
- znowu walka?
- ta.. 
Po spaleniu papierosa rzuciłem go na ziemię i przygniotlem butem
- to cześć, powodzenia -  powiedział jeden z nich
- dzięki
Poszedłem do swojego pokoju. Tam od razu się przebralem w inne rzeczy bardziej na sportowo w sumie nałożyłem tylko dresy 'baggy' i do tego buty. Wyszedłem gdzieś po 19 z pokoju i ruszyłem w stronę lasu. Póki dotrę do miejsca gdzie chce iść poćwiczyć będzie ju całkiem ciemno. Dotarłem tam po 22 i zacząłem ćwiczyć. Wróciłem do akademii około 1 w nocy gdy wchodziłem do budynku wpadła a mnie dziewczyna
- a co to się nie śpi o tej porze?
- Nie twój interes -  powiedziała
- Spoko -  mruknąłem
Dziewczyna spojrzała na mój umieaniony brzuch i na swierze zadrapania
- to ja spadam, część
Zacząłem iść do swojego pokoju
Sophie?

Od Sophii Cd Arek

Arek podszedł do jakiś chłopaków. Usłyszałam ich rozmowę. Po chwili spojrzeli się na mnie. Oparłam się o pień drzewa i pokazałam im środkowy palec. Wtedy mój nowy "znajomy" wszedł do budynku szkoły, po czym straciłam go z pola widzenia.
- Zboczeńcy. - mruknęłam, śmiejąc się pod nosem. Ruszyłam na następną lekcję, którą była fizyka. 

* * *

Lekcje się skończyły, na szczęście. Ruszyłam za budynek, wyciągając paczkę papierosów i zapalniczkę. Wychodząc zza ściany, ujrzałam zboczonego Arka w towarzystwie swoich napalonych kolegów. Super. 
Wyciągnęłam jednego papierosa i podpaliłam go zapalniczką, zbliżając do ust. 
- O, no proszę. Taka laseczka i pali papierosy?
- Och, martwisz się o mnie? - zapytałam ironicznie, śmiejąc się.
- No stary, a cię laska styrała. - zaśmiał się jeden z jego kolegów. 
Wzruszyłam obojętnie ramionami.
- Ściągnij ten kaptur. - Arek podszedł do mnie i zrzucił kaptur z mojej głowy.
- Od razu lepiej. - zaśmiał się. 
- Dziękuję. Mam czuć się zaszczycona? - rozbawiona uniosłam brew.
- Zastanówmy się... tak. - zmrużył oczy.
- W takim razie... - rzuciłam papierosa na ziemię i przygniotłam nogą. - Do nie zobaczenia. - uśmiechnęłam się szeroko i powoli odmaszerowałam, kierując się w stronę budynku. Musiałam zanieść plecak do mojego pokoju.

Arek? XD

Od Arka cd Sophie

Zaśmiałem się cicho pod nosem widząc minę dziewczyny. Ta mina była naprawdę przezabawna.
- a no to fajnie -  wyszczerzylem się
- powiesz mi dlaczego mnie potraciles? -  zapytała zakładając ręce na swojej kartce piersiowej a także podniosła brew
- gdyż, ponieważ, bo lubię więc  to zrobiłem -  zaśmiałem się
- a może ja tego nie lubię? -  zapytała z lekka ironia
- a to to już mnie nie obchodzi- zaśmiałem się
Ona spojrzała na mnie z miną jakby chciała mnie zabić.
-oj no nie gniewaj się -  mruknąłem przytuliłem mówiąc- przytulas na zgodę
Po chwili moja dłoń wylądowała na jej tyłku i scisnalem dłoń na nim ta zasyczala odtracila mnie i przywalila z liścia. Zaśmiałem sie
- narka mała - puściłem do niej oczko -  i fajny tylek
Zacząłem iść leków odszedlem od dziewczyny dwa kroki przybiegli do mnie chłopaki z pytaniami
- i co zlapales ja za tylek?
- tak - oswiadczylem z dumą -  dajecie mi hajs panowie
Chłopaki z niechęcią oddali hajs. Był tego tysiąc ale lepsze to niż nic. Postanowiłem że za to sobie kupię nowe ciuchy więc kierowalem się do wyjścia z akademii
Sophie? XD

Od Sophii Cd Arek

Próbowałam wsłuchać się w wykład nauczyciela geografii, ale jakoś nie mogłam się do tego zebrać. Położyłam głowę na ławce i utkwiłam wzrok w oknie wyglądającym na boisko do spędzania przerw. O tej porze przerwy musieliśmy spędzać na dworze. Domyślałam się, że lekcja zaraz powinna się skończyć, więc po kryjomu wrzuciłam książki do plecaka. Nie myliłam się; chwilę później rozległ się dźwięk dzwonka. Energicznym ruchem chwyciłam czarną torbę i zarzuciłam ją sobie na ramię. Wyszłam na zewnątrz,rozglądając się wokół. Jeszcze nikogo nie znałam... ale miałam się jak usprawiedliwić. To był mój pierwszy dzień. Wtedy poczułam, jak ktoś na mnie wpada. Obejrzałam się i zobaczyłam wysokiego blondyna z szatańskim uśmieszkiem na twarzy.
- Co cię tak bawi? - zapytałam, wpatrując się moimi głębokimi oczami w twarz chłopaka.
- Nowa. - zmrużył oczy. - Jestem Arek. Arek Kamiński. A panienka to...? - podał mi rękę.
- Żadna ze mnie panienka. - przewróciłam oczami. Teksty chłopaków na mój temat przestały już robić na mnie wrażenie. Wszyscy patrzą się tylko na cycki i tyłek. 
- Sophia Ferrars. - odwzajemniłam gest. 

Arek? xd

niedziela, 5 czerwca 2016

Nowa

Sophia Ferrars


Nowy

Andrew Biersack

Papa

Esther postanowiła odejść, Żegnaj mam nadziję że kiedyś wrócisz...

Uwaga!!! Uwaga!!!

Po dłuższych rozmyśleniach (nazwijmy to burzą mózgów) postanowiłam, że chętnie przywrócę bloga do życia, ponieważ trochę mi szkoda zablokować stronkę która już "żyje" prawie dwa miesiące. 
Postanowiłam że wtchnę w niego życie ponownie, a więc proszę was byście dali mi znać do 06.06.2016r do godziny 20:00 czy zechcecie zostać na blogu i pisać dalej opowiadania, czy po prostu chcecie odejść. 
Ps. 
1 . Także czekam na wasze propozycje by ulepszyć bloga.
2. Zapraszam na swojego Tumblr, tylko nie bądźcie surowi bo dopiero zaczynam w tym działać i chciałabym was prosić o pomoc, czyli lajki i obserwacje oczywiście odwdzięczę się tym samym lub mogę się jakoś odwdzięczyć na howrse np. w postaci equuse. 
Link: SweetGirls

                                                                                                ~Adminka <3

niedziela, 22 maja 2016

Od Reeve do Arka

- Ale mógłby być od ciebie silniejszy. Wtedy coś by ci się stało – skwitowałam, krzyżując ręce na piersi. – Arek… musisz z tym skończyć.
- Wiesz ile mnie takie gadanie obchodzi… - blondyn przewrócił oczami.
- Wiem doskonale, jednak… - zawahałam się. – Nieważne, muszę iść na geografię, do zobaczenia.
Przytuliłam go szybko na pożegnanie i poszłam do stołówki, a później na lekcję. Zajęcia minęły dość szybko, szczególnie dlatego, że miałam przyjemność obserwować plastika kłócącego się z nauczycielką. Rozumiem, że ona lubi makijaż i tak dalej, ale żeby przychodzić z mega dekoltem na lekcje i przez to zaliczać przedmioty prowadzące przez męską część grona pedagogicznego… Na szczęście nie wszyscy dawali się podpuścić. Wracając do tej laski, to krążyły słuchy, że przespała się z jednym z nauczycieli, ale to chyba tylko plotki. Po odrobieniu lekcji, spacerze z Aki oraz krótkim treningu z Serapisem, zapukałam do pokoju Arka.
Arek?

Od Logana cd. Jade

Na samym początku nie wiem wogle co się dzieje. Właśnie takie są skutki, gdy się mnie obudzi niespodziewanie, a potem mówi się coś w popłochu. Gdy w końcu do mnie dociera, że ktoś ukradł jej gwiazdozbiór, normalnie nie wiem co robić. No bo w sumie kto mógł to zrobić?
- A może gdzieś położyłaś w inne miejsce? - to jest pierwsza myśl jaka wpadła mi do głowy. Jade patrzy na mnie jak na idiotę, więc nawet nie kontynuujemy. Wychodzimy z pokoju i idziemy w stronę naszego wychowawce, który także uczy astronomii. Gdy jednak tłumaczymy nauczycielowi całą sytuację, jego twarz wskazuje na to, że to gdzieś. Jedynie poradził nam, abyśmy dobrze poszukali w pokojach. To pożądnie rozłościło czarnowłosą. Przez cała drogę powrotną próbuje ją uspokoić, ale na nic.
Siedzimy w moim pokoju i się zastanawiamy. Idę zagotować wodę na herbatę, aż wpadam na pewien pomysł.
- A może to Harry i Lucas? - wracam do pokoju z dwoma herbatami, a jedną podaję Jade. - Oni przecież też mają byka - dodaję i siadam na krześle.

<Jade?>

piątek, 20 maja 2016

Od Logana cd. Zoe

Budzę się dosyć wcześnie, nie nogę spać. Może to przez świadomość, że w moim pokoju śpi dziewczyna, a za takie nocowanki są kary. Tak, to chyba niepokój mnie zbudził. Przez godzinę głównie siedziałem przez laptopem ze słuchawkami w uszach i oglądałem film "Więzień Labiryntu". Jest na prawdę ciekawy, od zawsze lubiłem tego typu rzeczy.
Nagle do moich uszu dociera niepokój Zoe. Zaczyna się kręcić, w oczach pojawiają się łzy, a z jej ust wydobywa się jakieś mruczenie, z tonem strachu. Gdy dotykam jej ramienia, budzi się jak poparzona. Otwiera oczy, patrzy na mnie ze strachem po czym przesuwa się na koniec łóżka do ściany. Zabieram rękę.
- Spokojnie - odzywam się łagodnym głosem, po czym podchodzę do końca łóżka i siadam na nim przodem do dziewczyny. - Miałaś koszmar? - bardziej stwierdzam niż pytam. - Chcesz coś do picia? - pytam dalej tym samym spokojnym tonem co wcześniej.

<Zoe?>

wtorek, 17 maja 2016

Od Arka cd Reeve

Walka była posta bardzo prosta szybko zniszczyłem tego gościa. I nie byłem ranny w sumie mało co dostałem. Następnego dnia poszedłem do dziewczyny ta otworzyła drzwi i mnie przytuliła ale ostrożnie
- nic ci nie jest - powiedziała i się wtulila we mnie
- no mówiłem że mi nic nie bedziev- powiedziałem
Położyłem ręce na jej plecach i ja przytuliłem. Dłuższą chwilę tak staliśmy. Nagle zacząłem się śmiać. Dziewczyna odsunela się ode mnie i spojrzała na mnie dziwnie
- Co -  zapytała
- aż tak się steskinilas czy się aż tak o mnie balas?
- To i to powiedziała
- o jak miło ale jak widzisz nic mi nie jest gość był słaby w uj
Reeve

Od Reeve do Arka


Blondyn odszedł, a ja chcąc, nie chcąc musiałam wrócić do pokoju, gdzie rozłożyłam się na łóżku, dzierżąc w jednej ręce książkę, a w drugiej colę. Aki przytulona do mojego boku, co jakiś czas pochrapywała uroczo. Kiedy wypiłam cały napój odłożyłam pustą butelkę i wolną ręką zaczęłam drapać sunię za uchem. Mój spokojny wieczór przerwał telefon.
- Hej Riv - usłyszałam cichy śmiech po drugiej stronie słuchawki.
- Cześć misiaku, co tam u was? 
- Mama robi mi kolację, a tata jest w swoim biurze. Diana ma gości i... co to jest wibrator? - zadał pytanie maluch.- Bo koleżanki mówią, że jej się to przyda.
- Spytaj się mamy, kochanie - odpowiedziałam starając się nie wybuchnąć śmiechem. Gadaliśmy jeszcze przez chwilę, ale zakończyliśmy rozmowę, kiedy oczy zaczęły mi się kleić. Po wzięciu prysznica i przygotowaniu się do jutrzejszych lekcji poszłam spać. 
Jak zwykle obudził mnie dźwięk budzika. Szybko się ubrałam i wyszłam z Aki na poranny spacer, a kiedy wróciłam zrobiłam sobie lekki makijaż i poprawiłam fryzurę. Właśnie miałam wyjść z pokoju, ale usłyszałam pukanie do drzwi.
Podeszłam do nich i otworzyłam je, a widząc stojącego w nich blondyna przytuliłam go ostrożnie, bojąc się, czy w razie gdyby miał jakieś rany, nie zrobię mu krzywdy. 
- Nic ci nie jest - wyszeptałam wtulona w jego pachnącą potem, czystym powietrzem i papierosami koszulkę.
Arek?

od Zoe cd Logan


Poczułam przeszywające mnie zimno. Zamrugałam kilka razy, by mój wzrok się przyzwyczaił się do panującej wokół ciemności. Powoli usiadłam i zauważyłam ze znajduje sie na środku ulicy. " Co ja tu do cholery robię?! " - pytałam sie w myślach. Wstałam na równe nogi, nadal nie mogąc rozpoznać tego gdzie się znajduje. Nie było sensu siedzieć tu bezczynnie, wiec ruszylam gdzieś wzdłuż ulicy. Szłam tak już dobrych kilkanaście minut. Niebo było bezchmurne, a mimo to ulice ciemne. 
- Myśl, Zoe. Jak się tu znalazłaś? - powiedziałam cicho pod nosem - Nic nie pamietam. 
Nagle zobaczyłam przed sobą mocne światła... samochód? Nie wiem. Zaczęłam biec truchtem w tamtą stronę. Światło zaczęło nabierać kształt. Był to motor. Taki sam na mój brat! Mimowolnie zakrylam usta ręką i podeszłam bliżej. Na ziemi tuż obok maszyny zobaczyłam wcześniej wspomnianą osobę. Kicnęłam obok. 
- Max! Słyszysz mnie? - krzyczalam zaplakana. 
- Uciekaj... - szepnął.
- Co? Dlaczego?!
Zanim zdążył mi odpowiedzieć, zauważyłam wysokiego mężczyznę stojącego obok czarnego audi. Nie wyglądał na miłego. 
- Teraz twoja kolej - powiedział zachrypniętym głosem i wszedł do auta. 
Oślepiło mnie światło reflektorów. Mimowolnie zamknęłam oczy. Kiedy z powrotem je otworzyłam auto było tuż przedemna. Zaslonilam się rękami i zaczęłam krzyczeć.
Gwałtownie usiadłam na łóżku. Byłam cała spocona. Oddychałam bardzo szybko. "Gdzie jestem?" - pomyslalam, ale chwilę potem przypomniałam sobie o Loganie. Zakryłam twarz dłońmi. Po chwili ktoś dotknął mnie w kolano. Przestraszona podskoczyłam chyba dwa metry w górę...

<Logan?>

poniedziałek, 16 maja 2016

od Jade c.d Logana

Na pytanie od czego zaczynamy, Logan zaproponował przeszukanie Internetu.
-mam lepszy pomysł. Ty zajmij się Internetem a ja poszukam w podręcznikach do astronomii -powiedziałam kładąc na biurku dwie książki od astronomii z 1990 roku. 
-skąd masz takie rzeczy?-zapytam chłopak przeglądając książki.
-mapa nieba to prezent a podręczniki no cóż, kiedyś astronomia byla oddzielnym przedmiotem obowiązkowym w liceum-wzruszylam ramionami.
Zabraliśmy się do pracy. Każdy z nas zapisał informacje na kartkach a później metodą porównania zebraliśmy w kupę info i po kolei o wszystkim napisaliśmy. O kącie położenia, rozmieszczeniu gwiazd i tak dalej. Na koniec zdjęłam moją mapę.
-czemu ją chowasz?
-przyda się gdy będziemy przedstawiać referat. Inni będą mieć fotki, a my mapę led która świeci w ciemności.
Chłopak się uśmiechnął, również uznając to za dobry pomysł.
Oryginalnie czyli tak jak lubię najbardziej.
Gdy skończyliśmy, byla pora kolacji. Zeszliśmy razem, a później rozeszliśmy do własnych pokoi.
W nocy słyszałam jakiś chrobot za drzwiami. Ale pewnie to jakiś uczeń się pałętał po nocy.
Obudziłam się rano wyspana. W dobrym humorze i przez okno zapaliłam papierosa. W połowie palenia mój wzrok przyciągnęło biurko, a raczej brak na nim ważnej rzeczy.
-moja mapa!-krzyknęłam bardziej do siebie niż do kogoś bo pokój byl pusty.
Zgasilam fajka jeszcze w piżamie. (leginsy i czarna koszulka nie gorszą) poleciałam do Logana.
-ktoś zwinął nam mapę -zawolalam wpadając jak petarda do jego pokoju.
Na początku nie ogarniał o co mi chodzi. Dopiero po dłuższej chwili sobie to uświadomił. No bo w końcu nie co dzień dziewczyna wpada do pokoju z krzykiem.
-jak to... Kto gdzie-zaczął a ja pokręciłam głową.
-nie wiem
-no dobra, na początek się ubierz. Nie żebyś źle wyglądała...-powiedział-i pójdziemy zgłosić to komuś.-dodal.
Wróciłam do siebie i sie ubralam. Zamiast na lekcje, poszliśmy od razu do wychowawcy.
-ktoś ukradł mi moją mapę nieba. Moją własność i rekwizyt na referat z fizyki -powiedziałam nauczycielce.

(Logan?)

Od Arka cd Reeve

Spojrzałem na dziewczynę i westchnęłam.  Wziąłem jej rękę i zabrałem od siebie.
- Reeve -  zacząłem
Ta dalej na mnie patrzyła z błagalnym spojrzeniem na mnie.
- Reeve -  mruknąłem -  ja musze jechać
- proszę nie jedź -  powiedziała
- Reeve wiesz ze musze
- Nie musisz -  powiedziała
- tak muszę, nie bój się nic mi się nie stało -  mruknąłem
Przytuliłem dziewczynę do siebie
- Nie przejmuj się mną ja dam sobie radę
Pocałowałem dziewczynę w czoło.
- pa kicia -  odparlem
Zamknąłem drzwi od pokoju i poszedłem
Reeve

Od Reeve do Arka

- Ta...Tak przyjadę... I tak wygram... Zobaczymy - blondyn rozłączył się.
Spojrzałam na niego pytająco i zadałam pytanie:
- Kto to? 
- Muszę wyjechać - nie odpowiedział.
- Po co? - drążyłam temat, znając odpowiedź.
- Mam walkę - odparł.
- Zrezygnuj z niej - nakazałam, wiedząc, że i tak mnie nie posłucha.
- Nic z tego - odpowiedział i spróbował wyjść. 
- Arek... proszę - w miarę możliwości odepchnęłam go i złapałam za rękę.- Proszę.
Chociaż spróbował wyrwać rękę, nie pozwoliłam mu na to. Wlepiłam w niego błagalne spojrzenie.

Arek?

niedziela, 15 maja 2016

Od Arka cd Reeve

Dziewczyna poszła zrobić ten niby projekt. Gdy wyszła westchnąłem.
- Co ja kurwa Robie -  powiedziałem sam do siebie
Położyłem się na łóżku i patrzyłem w sufit. Zacząłem się bić z myślami. Lubiłem strasznie Reeve i w ogóle ale...  No właśnie ale...  Nie to jest bez sensu to nie powinno się zdarzyć.. Nagle z moich zamyslen wyrwało mnie pukanie do drzwi. Wstałem z lekka nie chęcią. Otworzyłem drzwi a w nich stała Reeve. Chciałem ja wpuścić do siebie ale ona powiedziała
- Nie...bo...- przerwała - Zapomnijmy o tym wcześniej, ok?
Spojrzałem na nią swoim wzrokiem. Trochę się wnerwilem ale ona ma rację
- masz rację zapomnijmy o tym to nie powinno się zdarzyć -  powiedziałem
Odwróciłem od niej wzrok. Patrzyłem się wszędzie ale nie na nią. Nagle zadzwonił telefon odebrałem.
- ta...  Tak przyjadę...  I tak wygram... Zobaczymy - rozlaczylem się
Dziewczyna spojrzała na mnie pytająco.
- kto to? -  zapytała.
- muszę wyjechać
-po co? 
-mam walkę
_ zrezygnuj z niej
- nic z tego
Reeve

Od Reeve do Arka


Na początku wszystko było dobrze, ale później ogarnął mnie stres wymieszany ze strachem. Przegryzłam wargę i usiadłam, strącając ręce chłopaka z mojego ciała.
- Em... wystarczy - mruknęłam, trochę się odsuwając.- Muszę iść, mam jeszcze do zrobienia projekt.
- Projekt? - uniósł jedną brew. Wiedział, że zwyczjnie chcę stąd wyjść.
- Tak, z biologi - skłamałam, podnosząc się i błagając, żeby nie spytał o nazwę działu.
- W takim razie, do zobaczenia później - patrzył na mnie z tym swoim uroczo - denerwującym uśmiechem.
- Taa...do zobaczenia - podniosłam sunię i wróciłam do swojego pokoju, gdzie od razu odpaliłam komputer. Zalogowałam się na pocztę elektroniczną i sprawdziłam czy są jakieś nowe wiadomości, a następnie zagrałam w Wiedźmina, ale to już na konsoli. 
Po godzinie lub dwóch, postanowiłam zabrać sunię na wieczorny spacer po lesie. Podczas przechadzki po głównej ścieżce, ustawiłam z gałęzi kilka przeszkód, przez które później skakała Aki.
***
Po zabawie, wróciłam do akademii i choć chciałam uwalić się na łóżku, musiałam coś załatwić. Z cichym westchnięciem wyszłam ze swojego pokoju i skierowałam się do Arka. Otworzył drzwi, jednak ja nie weszłam do środka.
- Nie...bo...- nie wiedziałam co mogę powiedzieć, w końcu zebrałam się w sobie i powiedziałam - Zapomnijmy o tym wcześniej, ok?

Arek?

Od Arka cd Reeve

-chodź tu kujonie -  powiedziałem do dziewczyny
Po chwili złapałem dziewczynę w pasie i przyciągnąłem ja ze leżała na mnie. Patrzyłem jej w oczy i nawet nie wiem kiedy się pocalowslismy. Nagle to się stało pocałowałem ja namiętnie. Moje ręce poszły do jej tyłka i zacząłem go lekko zciskac. W końcu dziewczyna odsunrla się ode mnie a ja dalej ja trzymałem za tylek.
-mmm nieźle całujesz -  powiedziałem z uśmiechem
Dziewczyna bardziej się zaruminila
- ooo jaki słodki buraczek -  mruknąłem jak kot
Zcisnalem jej lekko tylek
- powiem że nie tylko dobrze całujesz ale też masz niezły tylek -  powiedziałem
Dziewczyna patrzyła na mnie swoimi ładnymi oczami. Zaśmiałem się cichutko. I nagle mocniej zcisnalem jej tylek zw trochę zasyczala ale zacząłem go masować.  Nagle puściłem z rąk jej tylek u dziewczyna zjawiła się pode mnom. Położyłem jedna dłoń na jej prawym udzie a druga na jej głowie i patrzyłem jej w oczy
Reeve

Od Reeve do Arka

Dałam blondynowi pstryczka w nos i zaśmiałam się.
- Fajniej to będzie jak spokojnie położę się obok, kotku.
Zsunęłam się z niego i już miałam wygodnie się ułożyć, ale coś mi się przypomniało.
- Cholercia! Mam jutro sprawdzian z chemii...cholerka! - zaczęłam klnąć i podniosłam się szybko. - Arek, zajrzę dk ciebie jak nauczę się przynajmniej połowy tego tematu!
Pobiegłam do pokoju, zostawiając Aki u Arka. Wiedziałam, że u niego nic jej nie grozi. Ślęczałam nad książkami dobre dwie godziny, przy okazji odrabiając pracę domową. Kiedy poczułam, że jeśli dowiem się czegoś jeszcze, łeb mi eksploduje, zamknęłam podręcznik. Spokojniejsza wróciłam do pokoju chłopaka. Od razu położyłam się między sunią, a nim.
- Udało się?
- Tak, powinnam dostać conajmniej trójkę - zaśmiałam się cicho.
- Chodź tu, kujonie - tak samo jak poprzednio złapał mnie w pasie i położył na sobie. Jakoś tak wyszło, że nasze usta złączyły się w pocałunku, a moje policzki przybrały kolor dojrzałych pomidorów.

Arek?

Od Arka cd Reeve

Spojrzałem na dziewczynę i się cicho zaśmiałem. Dłuższą chwilę się śmiałem i śmiałem.
- z czego się śmiejesz -  zapytała.
- z tego że z matką raczej nie będę gadał
- dlaczego? 
- bo nie jest mi do niczego potrzeba -  powiedziałem i trochę spowaznialem- jak dla mnie....
- Co?
- jak dla mnie ja nie mam rodziny, a braci traktuje tylko jak kolegów - odparlem
- jak kolegów?
- tak ja nawet im nie ufam więc wiesz_- mruknąłem
- Czyli można powiedzieć że jesteś sierota?
- tak i tego się trzymajmy
Puściłem do dziewczyny oczko. I się słodko do dziewczyny uśmiechnęłam. Nagle zlapałem ja w pasie i pociągnąłem do siebie że dziewczyna leżała na mnie.
- o wiele fajniej -  zaśmiałem się
Reeve?

Od Reeve do Arka

- Jak to nikt? Masz braci… podobno odnowiłeś z nimi kontakt. 
- No i co z tego? – otworzył oczy i spojrzał na mnie.
- Dużo! Oni będą się o ciebie martwić! Moim zdaniem twoje rozumowanie jest trochę głupie – podniosłam głos, po czym szybko go ściszyłam.
- Naprawdę? Coś nowego – skomentował ironicznie, a ja swoim zwyczajem przewróciłam oczami. Wzięłam głęboki oddech i po chwili wahania powiedziałam:
- Skąd masz pewność, że nikt nie będzie po tobie płakał? Może… jest ktoś jeszcze… ja na przykład – zająknęłam się, ale ciągnęłam dalej poważnym głosem – Jesteś moim przyjacielem Arek… i uwierz mi lub nie, ale ja na pewno będę za tobą tęsknić. Jestem też pewna, że uda ci się poprawić relacje z matką… a jeśli nie to…
- To co? – przełknął głośno ślinę. Blondyn patrzył na mnie wyczekująco.
- Jej strata – spróbowałam się uśmiechnąć.

Arek?

piątek, 13 maja 2016

Od Malii C.D Isaaca

Nie miałam pojęcia czy Shiloh działa mi na nerwy czy odwrotnie. Tak pół na pół, w zależności od sytuacji. Zaczęłam się jednak poważnie zastanawiać nad tym, dlaczego Isaac czerpie taką radość z moich upadków, a zamiast pomóc woli powiedzieć „Za chwilę”. Najlepsze jest jednak to, że nie zajmował się wtedy niczym innym, tylko obserwacją.
– Z chęcią się z tobą zgodzę – wykrztusiłam, spoglądając błagalnie spod przemoczonych pasm włosów. 
Wright pogłaskał dumnie Shiloh'a, a po chwili zawołał pozostałe psy. 
– Mam nadzieję, że wytrze się o twój dywan. – spojrzałam na Isaaca, a zaraz potem na Shiloh'a. 
– Może zdąży trochę przeschnąć – odparł z nadzieją w głosie. 
– Takie futro? – nie ukrywałam niedowierzania, lecz po chwili głośno odetchnęłam. – Rób co chcesz, mi strasznie mokro – chwyciłam skrawek swojej koszulki i mocno ją ścisnęłam; woda sączyła się długim strumykiem, dopóki ten nie przeistoczył się w kilka bliźniaczych kropelek. 
– Nie wiem czy mam serce przerywać im bieganinę – Wright spojrzał w dół, gdzie nieustępliwie spoglądały na niego cztery pyszczki. 
– Shiloh nie zasługuję – prychnęłam z udawanym poirytowaniem, lecz po chwili mój kącik ust zadrżał. 
Nim wróciliśmy do akademii, powstała dyskusja na temat kawowych upodobań. Nie były to jakieś niespełnione oczekiwania – prosta kawa, idealna na długie rozmowy. Niestety, w takim stanie nie mogliśmy od razu odwiedzić budynku. W ramach tego w przyspieszonym tempie przechodziliśmy przez kolejne schodki, prowadzące na czwarte piętro. Isaac wraz z gromadką psów zahaczył o swój pokój, a ja o swój. Ledwo zamknęłam drzwi, a już ściągnęłam z siebie koszulkę i spodenki, w poszukiwaniu suchych ubrań. Gdy tylko poczułam niesamowitą wygodę, spowodowaną suchym odzieniem, zajęłam się suszeniem włosów. Nie zajęło to długo, dlatego już po chwili błyskawicznie otworzyłam drzwi, wpadając na kogoś. Bark tajemniczego mężczyzny z impetem uderzył o drewno, niżeli ono o niego. Zmarszczyłam brwi, zdziwiona. Na mojej twarzy zagościła nadzieja, że to Isaaca niechcący potrąciłam, jednak to zupełnie obca płeć brzydka. 
– Możesz, z łaski swojej, uważać jak chodzisz? – odezwał się pierwszy, z irytacją w głosie. 
– Eee... – zaczęłam wymijającym stękaniem – sorry – już chciałam go ominąć, gdy jego dłoń zacisnęła się w okolicach mojej szyi. 
– To nie było szczere. 
– Jestem najszczerszą osobą, jaką kiedykolwiek spotkałeś – iskry stanęły w moich oczach. - Widocznie nie każdy jest wart czegoś więcej – zmierzyliśmy się spojrzeniami. 
Kątem oka dostrzegłam, jak mężczyzna podnosi rękę. Już miałam poczuć na skórze wyrok tego psychopaty, jednak ocaliło mnie szczeknięcie Shiloh'a wychylającego się zza uchylonych drzwi. Spojrzałam w tamtą stronę. Po chwili przed psa wyszedł zdziwiony Wright, widocznie nie zdążył nałożyć na siebie koszulki, bo robił to w tej chwili. 
– Nic się nie dzieje. Mała dyskusja – machnęłam dłonią, z obojętnością w głosie. To brzmiało jak błahostka. 
Shiloh nadal szczekał, a Isaac spoglądał z lekko zmarszczonym czołem. 
– Odsuniesz się już, psycholu? – warknęłam, niczym zwierzę i skierowałam spojrzenie na tajemniczego mężczyznę. – Mam lepsze plany. 
Nie miałam pojęcia, kim był ten gość. Wyglądał na tutejszego ucznia, ale był totalnie pomylony. Jego podwinięte rękawy ujawniały wyraźne ślady po ukłuciach na szarej, niemal bezbarwnej skórze.

Od Arka cd Reeve

Spojrzałem na nią i tylko spojrzałem nie wiedziałem co odpowiedzieć. Zamknąłem oczy.
- po prostu nie chciał mnie -  powiedziałem
- jak to nie chciał -  zapytała chyba była w szoku i otworzyła buzie ale ja tego nie widziałem
- po prostu on mnie nie chce- powiedziałem -  byłem najgorszy co złego to szło na mnie i w ogóle szkoda gadać
Na chwilę zapanowała cisza. W końcu ja przerwalem
- pewnie fajnie mieć rodziców i w ogóle,  ale szczerze mówiąc lubię to życie jakie mam -  powiedziałem
W tedy otworzyłem oczy i spojrzałem na dziewczynę
- a dlaczego je tak lubisz?
Zaśmiałem się pod nosem i ponownie zamknąłem oczy.
- kiedy idę ma ring działam w 100% i daje z siebie wszystko. Ryzykuje jak tylko można i nie muszę się martwić że ktoś się o mnie martwi albo -  przerwalem -  albo po prostu na ringu może ktoś mnie zabić i ja się tym nie przejmuje bo nie mam nic do stracenia i wiem że nikt po mnie nie będzie płakał ani nic -  skończyłem
Oddychalem powoli i czekałem na kolejne pytanie dziewczyny
Reeve

Od Reeve do Arka

- W sumie, też sposób - uśmiechnęłam się krzywo. 
- A jak to było u ciebie? - spytał blondyn.
- Było kilku...ale to stare dzieje - westchnęłam i przewróciłam oczami. - Oni też lubili się zabawić, ale jak już mówiłam nie chcę do tego wracać. Było minęło, prawda Aki?
Sunia podniosła głowę na dźwięk swojego imienia i podbiegła do mnie, łasząc się do mojej nogi, która zwisała z łóżka.
- W każdym razie...musisz iść do pielęgniarki, albo lekarza - zmieniłam temat, nie chcąc gadać o byłych chłopakach.
- Co? W życiu - zaprotestował, kładąc się ponownie.
- Ale to może być poważna rana.
- Nie, daj mi spokój Reeve.
- Cholerka...przynajmniej pozwól mi zmienić ci opatrunek, bo wda ci się zakażenie i będziesz się męczył - powiedziałam, chcąc mu pomóc.
- Byle szybko - mruknął, a ja powtórzyłam to co zrobiłam wczoraj. Później położyłam się obok niego, a Aki wtulona w mój bok, drzemała co jakiś czas cicho pochrapując.
- Wiesz co? Współczuję ci tej ucieczki z domu...
- Niby czemu? - prychnął.
- Jak ja byłam mała... - zaczęłam i usiadłam podkurczając nogi. - ...mama zawsze wieczorem robiła mi kakao. Kiedy byłam smutna pocieszała mnie i starała się rozśmieszyć. Spędzałam całe popołudnia na zabawie z rodzeństwem, najpierw z siostrą, a po rozwodzie rodziców z bratem. Rodzice i mój ojczym zawsze się o nas troszczyli. Nie wyobrażam sobie dzieciństwa bez nich. A o co poszło z twoim ojcem?
Arka?

Od Arka cd Reeve

Spojrzałem na nią i się cicho zaśmiałem. Ale po chwili spowaznialem.
- matka jak to matka trzyma z ojcem -  odparlem -  widziałem ją może z 3/4 lata temu -  zaśmiałem się -  ferie i święta? Spędzam sam wyjeżdżam w góry tam mam taką chatke i tam spędzam sam tam dni, czasem bracia wpadają ale to czasem.
- a dlaczego czasem? -  zapytała
- bo im nie pozwalam na to by do mnie przyjeżdżali i w ogule nigdy nie wiadomo co może się stać -  powiedziałem -  a po za tym ojciec nie chce byśmy mieli ze sobą kontaktu no ale chłopaki robią mu na złość tak jak ja
- kijowo trochę -  odparła
- dlaczego -  spytałem kładąc się obok dziewczyny
- no bo...  -  nie dokończyła -  powiedz ile jesteś sam?
- ojj z 12 lat będzie -  zaśmiałem się -   tak szczerze mówiąc sam na wszystko zaproacowalem ale się opłacało
- a dziewczyny?  Ile ich miałeś i czy na długo?.
- hah z dziewczynami to było różnie -  powiedziałem -  nie które jeśli z nimi chodziłem to maks na dwa tygodnie a tak to co noc inna...  Każda myślała że zatrzyma mnie więcej niż jedną noc ale się nie udawało. Cały czas zmywalem się zanim się obudziły -  powiedziałalem
Reeve?

Od Reeve do Arka

Przegryzłam nerwowo wargę i usiadłam obok niego. Złapałam go za rękę i powiedziałam:
- To bardzo źle, wiesz? 
- Yhym...
- Pójdę po maść na twoje podbite oko - zmieniłam temat. Chłopak kiwnął lekko głową, a ja pobiegłam do swojego pokoju, aby po chwili wrócić z maścią i psem. Aki widząc znajomą osobę, chciała się rzucić na Arka, ale uniemożliwiłam jej to złapaniem za obrożę. Zdziwiona sunia, położyła się na podłodze i spojrzała na mnie skruszona. Zachichotałam na jej smutny wzrok i podrapałam psinkę za uszami, przez co rozchmurzyła się. Następnie usiadłam obok chłopaka i ostrożnie nałożyłam mu trochę maści na siniaka. Kiedy zaczęłam delikatnie wklepywać maź blondyn syknął z bólu.
- Cholera...przepraszam - cofnęłam dłoń i zakręciłam tubkę z kremem. Odłożyłam ją na biurko i położyłam się na łóżku, obok siedzącego wciąż chłopaka.
- Skoro nie masz dobrego kontaktu z ojcem...to co z matką? I gdzie spędzasz święta, wakacje i ferie?
Arek?

Od Logana cd. Zoe

Dostrzegam jak Zoe leży na łóżku. Jeszcze przez chwilę opowiadam jej pewną historię, aż zamykam usta. Wstaję i podchodzę na leżącej dziewczyny. Ma zamknięte oczy. Śpi. Widocznie ten płacz i smutek, o którym później zapomniała, zmożył ją. Gdy widzę jak leży, uśmiecham się. Jest na prawdę słodka. Patrzę na zegarek, który wskazuję godzinę osiemnastą. Postanawiam jej nie budzić. Tylko gorzej, jeśli zostanie do rana. Nie chcę jej budzić, a nie przeniosę jej do pokoju, gdyż po pierwsze nie jestem silny, a po drugie, co jeśli ktoś mnie zauważy? Ostatecznie musi tu zostać. A to tylko dlatego, że nie mam serca jej budzić. Podnoszę jej nogi i kładę je na łóżko. Pod głowę daję poduszkę, po czym ją okrywam. Jest dosyć chłodno, więc oby się nie obudziła, pezez zimno. Sam zaś idę do kuchni coś zjeść.
I tak mijają minity... Godziny...
A ona śpi.
W końcu sam się robię senny. Umyłem się i w samych bokserkach wskakuję do łóżka. A w rzeczywistości, to kładę się na kanapie. Nie muszę bać się, że zmarznę, gdyż zawsze jest mi gorąco gdy śpie. Zoe śpi jak kamień, więc spokojnie mogę gasić światło i iść spać.

<Zoe?>

Od Logana cd. Jade

Przyglądam się uważnie gwiazdozbiorowi na ścianie. Jest cudny. Wygląda prawie że jak oeyginalne gwiazdy na niebie, a może są nawet ułożone tak samo. Gdy byłem mały miałem teleskop, dzięki któremu mogłem się przyglądać najtrudniejszym znakom. Jednym z łatwiejszych był byk.
- To jest cudowne - pierwszy raz od bardzo dawna uśmiecham się z zachwytu. Interesuje się astronomią, do tego robię o tym projekt, z kimś, kogo lubię. Do tego ten ktoś ma takie coś! A niby piątek trzynastego jest pechowy. Raczej nie dla mnie.
- To od czego zaczynamy? - pyta Jade siadając na krześle i kierując wzrok na mnie. Przenoszę swój wzrok ze ściany na dziewczynę, a następnie siadam na drugim wolnym krześle. Zdejmuję plecak i kładę go na kolana, aby wyjąć notatnik, w którym zapisałem cele tego projektu. Chodzi po prostu o to, by przedstawić dany gwiazdozbiór. Nie tylko trzeba pokazać zdjęcie, ale i wypisać najważniejsze informację oraz parę ciekawostek. 
- Masz duże kartki? - Jade kiwa głową, po czym wstaje i podchodzi do pułki, z której wyjmuje kartki A4. Rozkłada papier na stole. - Wystarczy znaleźć tylko informację w necie - zamykam zeszyt i chowam go do plecaka, który następnie odkładam pod stół, aby nie przeszkadzał.

<Jade?>

czwartek, 12 maja 2016

Od Arka cd Reeve

ISpojrzałem już poważnie na dziewczynę i usiadłem normalnie na łóżku z poważną mina,
- Nie ma mowy -  po chwili oznajmiłem
- Co? -  aż się podniosła z łóżka -  dlaczego nie ma mowy?  Boisz się że przegrasz, tak?
Spojrzałem na nią i po chwili odwróciłem wzrok po czym westchnąłem
- Reeve, to nie o to chodzi -  próbowałem mówić spokojnie i opanowanie
- a o co?
- Nie chce by ci się coś stało - powiedziałem po czym spojrzałem na nią
Dziewczyna założyła ręce na wysokości klatki piersiowej i podniosła brew
- ma mi się coś stać przez głupia zabawę?
- Nie chodzi o zabawę tylko o to co może Ci stać, nie rozumiesz? Ja Mam wrogów którzy chcą mnie złapać i pogrążyć. Ojciec jak się dowie że niby kogoś mam porwie cie a mi będzie kazał przerwać walczyć no wie że w tedy wygra. A ja z walk nie mogę zrezygnować jeszcze nie teraz więc to absolutnie odpada - wyjaśniłem
- wiesz nie dziwię się że nie masz dziewczyny -  mruknela
- uwierz wolę jej nie mieć niz co chwilę myśleć czy jest bezpieczna i w ogule
- czy ty serio nie możesz zrezygnować z walk?
- to jest moje życie...  Od 9 roku życia trenuje tylko do tego. Wyladowuje tak swoją złość
Reeve

Od Reeve do Arka


Parsknęłam śmiechem i ostrożnie zeszłam z blondyna. 
- Zostajesz tu Kamiński - zarządziłam.
- Zdajesz sobie sprawę, że mnie nie powstrzymasz? - uniósł brew.
- Hm...Jeśli za każdym razem będę cię wywalać na łóżko to uwierz mi uda się.
- Za każdym razem polecisz ze mną.
- Masz z tym problem? - spytałam. Chłopak nie odpowiedział tylko podał mi rękę. Chwyciłam ją, zastanawiając się co zrobi. Odpowiedź na moje pytanie przyszła szybko, bo blondyn pociągnął mnie zdrową ręką tak, że wylądowała obok niego na łóżku.
- Jesteś okropny, wiesz? - ułożyłam głowę na poduszce.
- Nie myślisz tak naprawdę skarbie - spróbował uśmiechnąć się zawadiacko, ale podbite oko przeszkodziło mu w tym.
- Eh...czy koniecznie muszę być "skarbem"? - spytałam przewracając oczami.
- Yhym...- odpowiedział. Wpadłam wtedy na pewien pomysł, a mianowicie przypomniała mi się sytuacja z wczoraj. W sumie...spodobała mi się jego propozycja.
- Proponuję zakład - odezwałam się.
- O co? Jaki? - zapytał zaciekawiony.
- Zagrajmy w "Kto pierwszy się zakocha"! Każde z nas, będzie musiało sprawić, że to drugie będzie w nim zakochane! Komu się uda jest zwycięzcą. Założymy się o...masz jakąś propozycję, kotku? Tylko proszę...nie przesadzaj.

Arek?

Od Arka cd Reeve

Spojrzałem na nią gdy to powiedziała i mimowolnie lekko się uśmiechnąłem
- niby czego? -  zapytałem
- no a pomysl dolaczego -  zaśmiała się
Spojrzałem na swoje rany i po chwili wszystko ogarnąłem. Szczerze mówiąc dzisiaj Mk co oagrnialem nie wiem czemu no ale może z tym jakoś przeżyję.
- em akurat to to nie moja wina- odparlem
- Nie? Czyżby oszukuje sz? -  zapytała
- mówię prawdę nie zucalem się do tego kogoś ja poprostu poszedłem poćwiczyć a ktoś mnie zaatakował nożem -  mruknąłem.
- jakoś ci nie wierzę -  powiedziała
Cichutko się zaśmiałem z tego
- wiesz nie musisz mi wierzyć skarbie -  zaśmiałem się
- Nie jestem skarbem -  mrukla
- oj tam -  zaśmiałem się -  czo robimy? Idziemy na dwór
- non ja mogę iść na dwór, ale tu?  I to w tym stanie? Ledwo się ruszasz
- oj tam nic mi nie jest- powiedziałem
Wstałem jakoś z łóżka i zacząłem iść do drzwi ta mnie zatrzymała i mnie pachnela na łóżko ale ja złapałem za biodra i upadlem na łóżko a ona na mnie.
- serio? -  zaśmiałem się
Reeve

Od Reeve do Arka


Arek miał rację, wzięłam to na poważnie, a to były żarty. Westchnęłam i wróciłam do fortepianu. Zagrałam jeszcze kilka znanych mi piosenek, po czym pojechałam z Aki i Serapisem na przejażdżkę. Kiedy wróciłam do akademii przypomniałam sobie o kapciach, które zostawiłam wczoraj u chłopaka. Weszłam cicho do jego pokoju. Blondyn chyba spał. Podeszłam do jego łóżka, a kiedy schyliłam się po buty, Arek poruszył się i cicho jęknął. Zaskoczona podniosłam się i przyjrzałam mu lepiej. Miał zabandażowany brzuch i rękę. Bandaże były zakrwaiawione. Z trudem powstrzymałam pisk i ostrożnie usiadłam na ziemi, w taki sposób, żeby widzieć twarz chłopaka, miał podbite oko, jednak nie szpeciło go to, wręcz przeciwnie...cholera, co ja gadam?
- Coś ty sobie zrobił? - mruknęłam sama do siebie, po czym dodałam - Skoro wdajesz się w bójki, powinieneś umieć się zabandażować. 
Pobiegłam po świeże bandaże do pielęgniarki, wymyślając na poczekaniu jakąś wymówkę. Następnie obudziłam blondyna, który niechętnie usiadł, dzięki czemu zmieniłam mu opatrunek na brzuchu i ręce. Tym razem miał zrobione to porządnie. Związałam włosy gumką i usiadłam na krześle. Przyglądałam się drzemiącemu koledze...chociaż nasze stosunki nie były normalne. Przysunęłam się i niepewnie złapałam jego dłoń. Czułam, że muszę się nim zaopiekować jak młodszym rodzeństwem, chociaż on był starszy ode mnie. 
***
Z samego rana poszłam zobaczyć co u blondyna i pomóc mu w zmianie opatrunku. Powitał mnie grymasem, który uznałam za uśmiech. Chłopak skarżył się na nudę, ale przez rany był uziemniony.
Usiadłam niedaleko niego i splotłam swoje palce z jego.
- Nagrabiłeś sobie, kotku - uśmiechnęłam się mimowolnie.
Arek?

Od Arka cd Reeve

Spojrzałem na dziewczynę i przewróciłem oczami.
- mam ci coś powiedzieć? -  zapytałem
- jeśli musisz -  mruknela
- po pierwsze nie oglądam poornosow chyba juz od roku może więcej po drugie nie chce każdej bo mi to nie jest potrzebne po trzecie nie chce mieć dziewczyny ani nikogo bliskiego że względu na to co robię po czwarte ja to powiedziałem dla żartu a ty wzięłaś to na poważnie. Jakby chciałabym z tobą chodzić czy coś inaczej bym to powiedział -  mruknąłem
Dziewczyna na mnie patrzyła
- no nie mów że potrafisz być romantyczny -  zaśmiała się
Ja tylko westchnąłem
- Nie znasz mnie w ogule więc jak masz wiedzieć? -  mruknąłem
Po chwili telefon zadzwonił mi spojrzałem kto to ale nie odebrałem.
- Dobra lecę na trening pa -  powiedziałem
Poszedłem do pokoju przebralem się i poszedłem do lasu. Tam ćwiczyłem nagle coś usłyszałem postanowiłem to sprawdzić. I to byl mój błąd. Nagle ktoś mnie zaatakował zaczęliśmy walczyć ale miał nóż, którym trafił mnie w brzuch i zrobił rane na ręku u miałem podbite oko.  Straciłem przytomność. Po dwóch godzinach obudziłem się nikogo nie było. Zdjalem koszulkę i ja porwslem przymocowalam kawałek koszulki do ramienia i brzucha zacząłem powoli iść do akademii. Po godzinie byłem w pokoju poszedłem jakoś do wanny przemylem rany i mocno je zabandozwoalem. Położyłem się...
Reeve

Od Reeve do Arka

Spojrzałam na niego, a w moich oczach igrały iskierki złości.
- Co?! Czy ty naprawdę, jesteś taki głupi?! Przyszłam do ciebie, żeby miło spędzić wieczór, a ty nagle wyskakujesz z takim czymś! Nie jestem pierwszą lepszą, którą sobie zaliczysz. Jak chcesz się z kimś pobawić w takie coś to jestem w klasie, z bardzo atrakcyjnym plastikiem. Jest mega sztuczna, dlatego pasowalibyście do siebie!
Podniosłam się i podeszłam do drzwi, otworzyłam je, a za nim wyszłam pokazałam mu środkowy palec i krzyknęłam: Ssij!
(To jest teorytycznie niemożliwe, ale ćśś...)
Będąc u siebie w pokoju zadzwoniłam do siostry, która odebrała po trzech sygnałach.
- Di...
- Skarbie, co się stało? - spytała zaniepokojona.
- Nic...po prostu wejdź na Skype.
- Zaraz będę - odpowiedziała i rozłączyła się. Przegadałyśmy całą noc, na szczęście jutro była sobota. Śmiałyśmy się razem ze starych czasów. Chociaż siostra czasami mnie wkurzała, była niezastąpioną przyjaciółką. Kiedy położyłam się spać, Aki wyczuwając mój podły nastrój, wtuliła się w mój bok i zasnęła cicho chrapiąc.
***
Rano po szybkim śniadaniu poszłam do sali muzycznej, aby zagrać "You are the only one" Sergey'a Lazareva. Musiałam przyznać, że bardzo fajnie mi to wyszło na fortepianie. Naukę przerwał mi blondyn, wchodząc do pomieszczenia.
Rzuciłam mu wściekłe spojrzenie, zabrałam swoje nuty i skierowałam się w stronę wyjścia. Zatrzymała mnie jego ręka chwytająca moją dłoń. Obróciłam się z zamiarem uderzenia go w twarz.
Powstrzymałam się, wiedząc, że Arek z łatwością uniknie ciosu.
- Z tego co wiem, to Barbie tu nie ma - wysyczałam.
- Jesteś zła za wczoraj? - przewrócił oczami. Spróbowałam wyrwać dłoń z jego uścisku...bezskutecznie.
- Nie, jestem wściekła na ciebie ty pieprzony idioto! Myślisz, że każda na ciebie leci, a uwierz mi tak nie jest! Jest tyle lasek w akademii. Nie możesz im tego zaproponować, a ze mną po prostu się kolegować. A i jeszcze jedno, zdecydowanie przedawkowałeś pornosy i "50 twarzy Greya".

Arek?

Os Arka cd Reeve

Patrzyłem rozbawiony na dziewczynę. Zaczęłam się śmiać
- hmm jak chcesz możesz mi zrobić loda -  powiedziałem poruszając brwiami
- em nie, nieee ja wolę żebyś ty mi zrobił
- Co?  Hahah wybacz ale tobie można tylko minete zrobić -  zamruczalem przybliżajac się do dziewczyny
- em nie dzięki -  powiedziała
Dziewczyna się jeszcze bardziej zarumienila a ja się zaśmiałem pewnie peszyl ja widok mnie no ale co ja poradzę? Hah
- heh no jak chcesz -  zaśmiałem się -  ale wiesz mam ochotę ci zaproponować coś
- Co? 
- a nie powiem bo mnie zabijesz -  mruknąlem
- no mów
- hmm dobra ale sama chciałas... Byś się pisała na coś bez zabowiazan? Np. Jak Pan i niewolnica? -  zaśmiałem się
Reeve? Wiem wyglupilem się xd

środa, 11 maja 2016

Od Reeve do Arka

- Ja chyba też powinnam się umyć - uśmiechnęłam się do niego i zerknęłam na sunię, która była cała brudna.- Aki też przyda się kąpiel.
- W takim razie do zobaczenia za godzinę - powiedział i pobiegł do akademii, a ja spokojnym krokiem wróciłam z psem do pokoju. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy i wykąpałam borderkę. Ubrana w długie jasnoszare spodnie i kremową bluzkę od piżamy, zostawiłam w pokoju śpiącą Aki i poszłam do pokoju Arka. Chłopak otworzył mi drzwi, a poza bokserkami nie miał na sobie nic. Zmierzyłam go wzrokim od stóp do głów, a mój wzrok zatrzymał się na jego umięśnionym torsie. 
- Wchodzisz? - wyrwał mnie z zamyślenia jego rozbawiony głos.
- Taa... - mruknęłam zaczerwieniona i weszłam do środka. Od razu rzuciłam się na łóżko, żeby dać czas na zniknięcie moim rumieńcom.
- Co oglądamy? - spytał, włączając laptopa.
- Zmierzch - zadecydowałam siadając, a widząc jego grymas dodałam - Proooszę!
- Następnym razem ja wybieram - burknął pod nosem i włączył film. Położyliśmy się obok siebie na łóżku chłopaka, a ja oparłam głowę na jego ramieniu. Na stoliczku, który był przymocowany do nóg łóżka położyliśmy komputer. W pewnym momencie filmu, powiedziałam:
- Mam ochotę na loda 
- Co? - spojrzał na mnie rozbawiony. Kiedy zdałam sobie sprawę, jak to zabrzmiało zaczęłam się tłumaczyć.
- Ee...chodziło mi o takiego do lizania...- coraz bardziej się pogrążałam - Takiego do jedzenia...na patyku lub w rożku...
Byłam cała czerwona, a dodatkowo peszyło mnie to, że leżę obok prawie nagiego faceta.

Arek? Biedna Reeve xd

Od Jade c.d Logana

Wyszłam z pokoju chłopaka, nadal źle się czując.
Migrena, kto w ogóle wymyślił to coś...
Poszłam do łóżka i się położyłam.
Następnego dnia nie poszłam na zajęcia, bo się rozchorowałam. I tak przez cały tydzień... Zajrzała do mnie parę razy pielegniarka, dając mi jakieś lekarstwa, które osiągały efekt placebo.
W sobotę czułam się lepiej, więc mogłam wstać. Miałam spore zaległości.
Musiałam je nadrobić.
Idąc na stołówkę, spotkałam Logana.
-hey-powiedziałam do chłopaka.
-cześć, jak tam zdrowie?-zapytał.
-hmm.. już lepiej. Słuchaj, pożyczyłbyś mi notatki?-zapytałam- muszę sporo nadrobić-dodałam.
-no jasne, po lunchu możemy iść i ci je dam.
Tak więc zjedliśmy lunch w milczeniu.
Po skończonym posiłku poszłam za nim do niego, by mi dał notki.
Obiecałam oddać je w poniedziałek rano.
Cały weekend nadrabiałam zaległości pijąc kawę po południu.
ale udało się i byłam przygotowana na poniedziałkową klasówkę.
-dzięki-powiedziałam siadając rano za Loganem i szturchając go długopisem, by oddać notatki,.
-nie ma problemu-odparł i z usmiechem wziął kartki.
Nauczyciel rozdał zagadnienia z geografii i zaczął się sprawdzian.
W połowie lekcji zgłosiłam się.
-Tak panno West?-spytał nauczyciel
-skończyłam, mogę wyjść do toalety?-spytałam.
-proszę, -odparł wręczając mi przepustkę.
Wyszłam z torbą, bez zamiaru powrotu na lekcję.
Poszłam do pobliskiego lasku i zapaliłam papierosa.
Wróciłam dopiero na fizykę, na której poznawaliśmy astronomię.dostałam pozytywną ocenę za opowiedzenie o mgławicy pierścień.
Dostaliśmy wypracowanie do napisania o przydzielonej konstelacji. Trafił mi się Logan i konstelacja byka. Co za szczeście. Tylko z nim rozmawiałam. Z resztą klasy nie byłam nawet na cześć.
-to po lunchu u mnie-powiedziałam. mam materiały-dodałam.
Logan się zgodził, i po posiłku poszliśmy do mojego pokoju.
-a teraz uwaga-powiedziałam tajemniczo-zamknij oczy-poleciłam.
Zamknął je, a ja pociągając za sznurek, odpaliłam mapę nieba. zasłoniłam okna.
-już-powiedziałam, a chłopak otworzył oczy.
Na ścianie miałam ledową mapę nieba, konstelacja byka. Dostałam ją od rodziców, ponieważ byłam spod tego znaku

http://st2.depositphotos.com/4189645/6286/v/950/depositphotos_62867885-Constellation-taurus.jpg

-i jak ci się podoba materiał do wypracowania?-zapytałam zadowolona z siebie i z pomysłu, że mogłam wykorzystać mapę.

[Logan?]

wtorek, 10 maja 2016

Od Zoe cd Logan 


- Jakby to było takie proste... - powiedziałam i usiadłam po turecku. 
- Ej, ej. Uśmiechnij się no.
Gdzieś tam minimalnie koncik mi się uniósł, ale czy to był uśmiech?! Logan wręczył mi kubek z herbatą i usiadł obok. Nie spuszczałam wzroku z napoju, a przez moją głowę przebiegło więcej myśli niż kiedykolwiek. " Dlaczego to akurat jego spotkało? " pytałam się w myślach. Wiem śmialiśmy się kiedyś, że się zatłucze na tym motorze, ale to były tylko żarty. Ciekawe co u niego. Zostawiłam telefon w pokoju, ale pewnie jeszcze nic nie wiedzą. Potem po niego zaje. 
- Najważniejsze to nie tracić nadzieji - odezwał się Logan. 
- Brat mi zawsze mówił, że wystarczy wierzyć, a nadzieja nie będzie potrzebna. - mimowolnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
- No widzisz da się. 
- Może... - uśmiechnęłam się do niego, a on to odwzajemnił. 
- Nie może tylko napewno.
Rozmawialiśmy tak jeszcze przez parę dobrych godzin. Było naprawdę miło. Chwilami nawet zapominałam o tym, że chwilę temu płakałam.
Było już po siódmej. Nadal siedziałam na łóżku, słuchając jakiejś śmieszniej historii. Po chwili odchylilam się do tyłu i już leżąc zaczęłam machać nogami, które zwisały mi z brzegu materaca. 
- Słuchasz mnie jeszcze - zapytał po chwili 
- Tak, tak. Mów dalej. 
- No dobra. 
Logan zaczął opowiadać dalej. Po chwili już go nie słuchałam. Niestety moje zmęczenie po całym tym płaczu wzięło górę i po prostu zasnęłam...

<Logan?>

Od Arka cd Reeve

Spojrzałem na nią ale po chwili na konia który jadł jabłko które mu dałem.
- no nawet może być -  powiedziałem
- nawet? -  zapytała rozbawiona
- wiesz, ja we motocykle są szybkie -  powiedziałem
- konie też
-hah bez urazy ale konie nie biegają 300km/h -  zaśmiałem się
- biegają maks 69km/h -  pwoiedziala
- no widzisz -  zaśmiałem się
Spojrzałem na nią i puściłem do niej oczko
- to co teraz robimy?
- hmm nie wiem wieczór już jest -  powiedziała
- wiem zauważyłem więc może film u mnie ? 
- u ciebie - spojrzała na mnie
- tak,  tylko muszę wziąść prysznic bo śmierdze -  zaśmiałem się
Reeve?

poniedziałek, 9 maja 2016

Od Reeve do Arka

- Jedziesz ze mną na przejażdżkę po lesie. Konno – zadecydowałam po kilku minutach, a po dosłownie sekundzie miałam przyjemność obserwować jego zdziwioną twarz.
- Co?! – Aki podniosła głowę, słysząc jego krzyk.
- Nie mów, że tchórzysz, kotku – zaśmiałam się, kiedy spiorunował mnie wzrokiem.
- Nigdy nie jeździłem – powiedział blondyn.
- Czyli twój pierwszy raz będzie ze mną, czuję się zaszczycona – specjalnie użyłam dwuznacznego zwrotu. Suczka zaskomlała, jakby rozumiała każde moje słowo i to co powiedziałam nie spodobało jej się. Uklęknęłam obok niej i podrapałam ją za uszami- Co psinko? Nie bój się, nie zrobię krzywdy twojemu koledze…Ja nie, ale koń już może.
- Jesteś okropna – rzucił we mnie poduszką, której bez problemu uniknęłam. Po kilku próbach zwaliłam chłopaka z łóżka.
- Pędem po bluzę i spotykamy się przed stajnią! – nakazałam mu i kiedy wstał, wypchnęłam go za drzwi.
***
Siedząc na snopku siana czekałam, aż Arek zaszczyci mnie swoją obecnością. Pojawił się po kilku minutach w dresach i ciemnej bluzie. Zanim przyszedł spytałam jedną z głównych stajennych o możliwość wypożyczenia spokojnego konia dla początkującego jeźdźca. Została mu przydzielona kasztanowata klacz o imieniu Merigold. Od razu skojarzyła mi się z Wiedźminem. Pokazałam chłopakowi jak ma czyścić kasztankę, a sama poszłam oporządzić Serapisa, który widząc mnie zarżał radośnie. Poznałam też ogiera i sunię, którzy przypadli sobie do gustu, bo kiedy ja siodłałam Pysia, borderka lizała go po pysku. Miłość jest dziwna, zaśmiałam się w duchu. Z gotowym do jazdy koniem i Aki na dłuższej smyczy wyszłam na zewnątrz, gdzie stał Arek z Meri. 
- Nie osiodłałeś jej sam, prawda? – spytałam.
- Uwierzysz jeśli powiem, że tak? – mrugnął do mnie chłopak.
- Nie – pokręciłam głową i pokazałam mu jak ma wsiąść. Następnie przedstawiłam mu jak zatrzymać i popędzić konia oraz jak się nim „steruje”. Ruszyliśmy powoli, a spuszczona ze smyczy suczka szła obok. Po jakimś czasie i przyspieszonym kursie jazdy pokłusowaliśmy kawałek. Ja anglezowałam, a Arek jechał kłusem „wysiadywanym”. Kiedy zaczęło zmierzchać wróciliśmy do stajni, gdzie konie zostały rozsiodłane, ponownie wyczyszczone, nakarmione i napojone. Tak samo borderka, która po długim spacerze była zmęczona. Czyli dzisiaj da mi pospać, bo ostatniej nocy szalała po pokoju. Zapięłam rudej smycz i podeszłam do blondyna, który stał oparty o boks Merigold i głaskał klacz po pysku. Podałam mu jabłko, którym on poczęstował kasztankę.
- Jak ci się podobała przejażdżka?

Arek? Tym razem trochę więcej napisałam