środa, 8 czerwca 2016

Od Andy'ego

Pierwsze promienie słoneczne wlały się do mojego pokoju, przy okazji mnie budząc. Westchnąłem cicho, ale nie otwierałem oczu. Jeszcze nie, jest za wcześnie. "Dobra, Andy, bierz się w garść i wstawaj" pomyślałem i tak też zrobiłem. Powlokłem się do łazienki. Po ogólnym odświeżeniu wróciłem do pokoju. Była sobota, czyli dzień wolny od jakichkolwiek lekcji. Postanowiłem się przejść i cieszyć się dniem. Robiłem to tak rzadko, że aż nigdy. Zawsze musi być ten pierwszy raz, nie?
Wyszedłem przed zamek, a do uszu wsadziłem słuchawki. Włączyłem swoją ulubioną piosenkę i ruszyłem przed siebie.
Już po paru krokach stwierdziłem, że wyjście było bardzo złą decyzją. Słońce grzało niemiłosiernie, mimo że dochodziła dopiero 10. Ktoś przebiegł obok mnie i wytrącił mi z ręki telefon. Zakląłem pod nosem, lecz osoba już uciekła. Obróciłem głowę. Ach, no tak. Przecież stałem koło boiska. Mieli tam jakiś trening, czy coś. Trochę im współczułem, czy coś. Nie trwało to jednak długo. Prychnąłem pod nosem i poszedłem dalej.
Po godzinie włóczenia się postanowiłem wrócić. Już miałem zakręcać, gdy ktoś ponownie mnie trącił, a telefon uderzył w ziemię.
-Ch*lera jasna, dlaczego cały świat mnie nienawidzi?-warknąłem.

<Jakaś dziewczyna chciałaby odpowiedzieć? ^^>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz