Próbowałam wsłuchać się w wykład nauczyciela geografii, ale jakoś nie mogłam się do tego zebrać. Położyłam głowę na ławce i utkwiłam wzrok w oknie wyglądającym na boisko do spędzania przerw. O tej porze przerwy musieliśmy spędzać na dworze. Domyślałam się, że lekcja zaraz powinna się skończyć, więc po kryjomu wrzuciłam książki do plecaka. Nie myliłam się; chwilę później rozległ się dźwięk dzwonka. Energicznym ruchem chwyciłam czarną torbę i zarzuciłam ją sobie na ramię. Wyszłam na zewnątrz,rozglądając się wokół. Jeszcze nikogo nie znałam... ale miałam się jak usprawiedliwić. To był mój pierwszy dzień. Wtedy poczułam, jak ktoś na mnie wpada. Obejrzałam się i zobaczyłam wysokiego blondyna z szatańskim uśmieszkiem na twarzy.
- Co cię tak bawi? - zapytałam, wpatrując się moimi głębokimi oczami w twarz chłopaka.
- Nowa. - zmrużył oczy. - Jestem Arek. Arek Kamiński. A panienka to...? - podał mi rękę.
- Żadna ze mnie panienka. - przewróciłam oczami. Teksty chłopaków na mój temat przestały już robić na mnie wrażenie. Wszyscy patrzą się tylko na cycki i tyłek.
- Sophia Ferrars. - odwzajemniłam gest.
Arek? xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz