Arek podszedł do jakiś chłopaków. Usłyszałam ich rozmowę. Po chwili spojrzeli się na mnie. Oparłam się o pień drzewa i pokazałam im środkowy palec. Wtedy mój nowy "znajomy" wszedł do budynku szkoły, po czym straciłam go z pola widzenia.
- Zboczeńcy. - mruknęłam, śmiejąc się pod nosem. Ruszyłam na następną lekcję, którą była fizyka.
* * *
Lekcje się skończyły, na szczęście. Ruszyłam za budynek, wyciągając paczkę papierosów i zapalniczkę. Wychodząc zza ściany, ujrzałam zboczonego Arka w towarzystwie swoich napalonych kolegów. Super.
Wyciągnęłam jednego papierosa i podpaliłam go zapalniczką, zbliżając do ust.
- O, no proszę. Taka laseczka i pali papierosy?
- Och, martwisz się o mnie? - zapytałam ironicznie, śmiejąc się.
- No stary, a cię laska styrała. - zaśmiał się jeden z jego kolegów.
Wzruszyłam obojętnie ramionami.
- Ściągnij ten kaptur. - Arek podszedł do mnie i zrzucił kaptur z mojej głowy.
- Od razu lepiej. - zaśmiał się.
- Dziękuję. Mam czuć się zaszczycona? - rozbawiona uniosłam brew.
- Zastanówmy się... tak. - zmrużył oczy.
- W takim razie... - rzuciłam papierosa na ziemię i przygniotłam nogą. - Do nie zobaczenia. - uśmiechnęłam się szeroko i powoli odmaszerowałam, kierując się w stronę budynku. Musiałam zanieść plecak do mojego pokoju.
Arek? XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz