Dostrzegam jak Zoe leży na łóżku. Jeszcze przez chwilę opowiadam jej pewną historię, aż zamykam usta. Wstaję i podchodzę na leżącej dziewczyny. Ma zamknięte oczy. Śpi. Widocznie ten płacz i smutek, o którym później zapomniała, zmożył ją. Gdy widzę jak leży, uśmiecham się. Jest na prawdę słodka. Patrzę na zegarek, który wskazuję godzinę osiemnastą. Postanawiam jej nie budzić. Tylko gorzej, jeśli zostanie do rana. Nie chcę jej budzić, a nie przeniosę jej do pokoju, gdyż po pierwsze nie jestem silny, a po drugie, co jeśli ktoś mnie zauważy? Ostatecznie musi tu zostać. A to tylko dlatego, że nie mam serca jej budzić. Podnoszę jej nogi i kładę je na łóżko. Pod głowę daję poduszkę, po czym ją okrywam. Jest dosyć chłodno, więc oby się nie obudziła, pezez zimno. Sam zaś idę do kuchni coś zjeść.
I tak mijają minity... Godziny...
A ona śpi.
W końcu sam się robię senny. Umyłem się i w samych bokserkach wskakuję do łóżka. A w rzeczywistości, to kładę się na kanapie. Nie muszę bać się, że zmarznę, gdyż zawsze jest mi gorąco gdy śpie. Zoe śpi jak kamień, więc spokojnie mogę gasić światło i iść spać.
<Zoe?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz