Parsknęłam śmiechem i ostrożnie zeszłam z blondyna.
- Zostajesz tu Kamiński - zarządziłam.
- Zdajesz sobie sprawę, że mnie nie powstrzymasz? - uniósł brew.
- Hm...Jeśli za każdym razem będę cię wywalać na łóżko to uwierz mi uda się.
- Za każdym razem polecisz ze mną.
- Masz z tym problem? - spytałam. Chłopak nie odpowiedział tylko podał mi rękę. Chwyciłam ją, zastanawiając się co zrobi. Odpowiedź na moje pytanie przyszła szybko, bo blondyn pociągnął mnie zdrową ręką tak, że wylądowała obok niego na łóżku.
- Jesteś okropny, wiesz? - ułożyłam głowę na poduszce.
- Nie myślisz tak naprawdę skarbie - spróbował uśmiechnąć się zawadiacko, ale podbite oko przeszkodziło mu w tym.
- Eh...czy koniecznie muszę być "skarbem"? - spytałam przewracając oczami.
- Yhym...- odpowiedział. Wpadłam wtedy na pewien pomysł, a mianowicie przypomniała mi się sytuacja z wczoraj. W sumie...spodobała mi się jego propozycja.
- Proponuję zakład - odezwałam się.
- O co? Jaki? - zapytał zaciekawiony.
- Zagrajmy w "Kto pierwszy się zakocha"! Każde z nas, będzie musiało sprawić, że to drugie będzie w nim zakochane! Komu się uda jest zwycięzcą. Założymy się o...masz jakąś propozycję, kotku? Tylko proszę...nie przesadzaj.
Arek?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz