- Ta...Tak przyjadę... I tak wygram... Zobaczymy - blondyn rozłączył się.
Spojrzałam na niego pytająco i zadałam pytanie:
- Kto to?
- Muszę wyjechać - nie odpowiedział.
- Po co? - drążyłam temat, znając odpowiedź.
- Mam walkę - odparł.
- Zrezygnuj z niej - nakazałam, wiedząc, że i tak mnie nie posłucha.
- Nic z tego - odpowiedział i spróbował wyjść.
- Arek... proszę - w miarę możliwości odepchnęłam go i złapałam za rękę.- Proszę.
Chociaż spróbował wyrwać rękę, nie pozwoliłam mu na to. Wlepiłam w niego błagalne spojrzenie.
Arek?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz