piątek, 13 maja 2016

Od Reeve do Arka

Przegryzłam nerwowo wargę i usiadłam obok niego. Złapałam go za rękę i powiedziałam:
- To bardzo źle, wiesz? 
- Yhym...
- Pójdę po maść na twoje podbite oko - zmieniłam temat. Chłopak kiwnął lekko głową, a ja pobiegłam do swojego pokoju, aby po chwili wrócić z maścią i psem. Aki widząc znajomą osobę, chciała się rzucić na Arka, ale uniemożliwiłam jej to złapaniem za obrożę. Zdziwiona sunia, położyła się na podłodze i spojrzała na mnie skruszona. Zachichotałam na jej smutny wzrok i podrapałam psinkę za uszami, przez co rozchmurzyła się. Następnie usiadłam obok chłopaka i ostrożnie nałożyłam mu trochę maści na siniaka. Kiedy zaczęłam delikatnie wklepywać maź blondyn syknął z bólu.
- Cholera...przepraszam - cofnęłam dłoń i zakręciłam tubkę z kremem. Odłożyłam ją na biurko i położyłam się na łóżku, obok siedzącego wciąż chłopaka.
- Skoro nie masz dobrego kontaktu z ojcem...to co z matką? I gdzie spędzasz święta, wakacje i ferie?
Arek?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz