niedziela, 15 maja 2016

Od Reeve do Arka


Na początku wszystko było dobrze, ale później ogarnął mnie stres wymieszany ze strachem. Przegryzłam wargę i usiadłam, strącając ręce chłopaka z mojego ciała.
- Em... wystarczy - mruknęłam, trochę się odsuwając.- Muszę iść, mam jeszcze do zrobienia projekt.
- Projekt? - uniósł jedną brew. Wiedział, że zwyczjnie chcę stąd wyjść.
- Tak, z biologi - skłamałam, podnosząc się i błagając, żeby nie spytał o nazwę działu.
- W takim razie, do zobaczenia później - patrzył na mnie z tym swoim uroczo - denerwującym uśmiechem.
- Taa...do zobaczenia - podniosłam sunię i wróciłam do swojego pokoju, gdzie od razu odpaliłam komputer. Zalogowałam się na pocztę elektroniczną i sprawdziłam czy są jakieś nowe wiadomości, a następnie zagrałam w Wiedźmina, ale to już na konsoli. 
Po godzinie lub dwóch, postanowiłam zabrać sunię na wieczorny spacer po lesie. Podczas przechadzki po głównej ścieżce, ustawiłam z gałęzi kilka przeszkód, przez które później skakała Aki.
***
Po zabawie, wróciłam do akademii i choć chciałam uwalić się na łóżku, musiałam coś załatwić. Z cichym westchnięciem wyszłam ze swojego pokoju i skierowałam się do Arka. Otworzył drzwi, jednak ja nie weszłam do środka.
- Nie...bo...- nie wiedziałam co mogę powiedzieć, w końcu zebrałam się w sobie i powiedziałam - Zapomnijmy o tym wcześniej, ok?

Arek?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz