wtorek, 10 maja 2016

Od Zoe cd Logan 


- Jakby to było takie proste... - powiedziałam i usiadłam po turecku. 
- Ej, ej. Uśmiechnij się no.
Gdzieś tam minimalnie koncik mi się uniósł, ale czy to był uśmiech?! Logan wręczył mi kubek z herbatą i usiadł obok. Nie spuszczałam wzroku z napoju, a przez moją głowę przebiegło więcej myśli niż kiedykolwiek. " Dlaczego to akurat jego spotkało? " pytałam się w myślach. Wiem śmialiśmy się kiedyś, że się zatłucze na tym motorze, ale to były tylko żarty. Ciekawe co u niego. Zostawiłam telefon w pokoju, ale pewnie jeszcze nic nie wiedzą. Potem po niego zaje. 
- Najważniejsze to nie tracić nadzieji - odezwał się Logan. 
- Brat mi zawsze mówił, że wystarczy wierzyć, a nadzieja nie będzie potrzebna. - mimowolnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
- No widzisz da się. 
- Może... - uśmiechnęłam się do niego, a on to odwzajemnił. 
- Nie może tylko napewno.
Rozmawialiśmy tak jeszcze przez parę dobrych godzin. Było naprawdę miło. Chwilami nawet zapominałam o tym, że chwilę temu płakałam.
Było już po siódmej. Nadal siedziałam na łóżku, słuchając jakiejś śmieszniej historii. Po chwili odchylilam się do tyłu i już leżąc zaczęłam machać nogami, które zwisały mi z brzegu materaca. 
- Słuchasz mnie jeszcze - zapytał po chwili 
- Tak, tak. Mów dalej. 
- No dobra. 
Logan zaczął opowiadać dalej. Po chwili już go nie słuchałam. Niestety moje zmęczenie po całym tym płaczu wzięło górę i po prostu zasnęłam...

<Logan?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz