Czuję się zmieszany, gdy jestem tak blisko jej twarzy. Szybko się odsuwam i ze zdenerwowania drapię się po karku.
- To... Do jutra - mówie starając się zachować spokój, po czym uśmiecham się blado i odwracam.
- Cz-cześć - słyszę ciche jęknięcie, a następnie otwierane drzwi. Także wracam do siebie, a po drodzę bardzo dużo o niej myślę. "Chłopie, musisz się uspokoić. Znasz ją zaledwie pół dnia. Odbiło ci? Ty debilu! To, że wygadałeś się ze swoich zainteresowań to nic. Ale żeby ją przytulać? A do tego powiedzieć o swojej siostrze Katy?! Zwariowałeś Henderson! Dobre tyle, że powiedziałeś tylko, że masz siostrę, a nie że jej szukasz. Cud, że nie wygadałeś się o swojej rodzinie i bliznach. Ty kleszczu! Musisz się uspokoić! Jesteś zbyt naiwny!" I tak dalej kłócę się sam ze sobą, próbuje wbić sobie do głowy, że to było bardzo nieodpowiedzialne.
Otwieram drzwi i wchodzę do pokoju. Najpierw idę się myć, a potem siadam przed laptopem. Pierwsze co robię to sprawdzam pocztę. Nic ciekawego. Potem słucham muzyki i szukam czegoś fajnego. Około dwudziestej drugiej wszystko wyłączam i idę spać.
Uciekam. Biegnę. Nie zatrzymuję się. Wokół mnie znajduje się ciemny las, który ciągnie się w nieskończoność. Stopami gniotę ziemię, liście i patyki w błoto. Za mną słyszę bieg czterech łap. Nie odwracam się. Nie chcę wiedzieć, czy jest blisko. Czuję go, jak biegnie po moich śladach. Nadal mnie goni. Jest szybszy, a ja po chwili wywracam się potykając o własne nogi. Szybko przewracam się na plecy i wtedy czarny wilk skaczę na mnie. Słyszę jak dudek wali w drzewo. Tym samym wilk wgryza mi się w szyje...
Otwieram oczy. Czuję na sobie krople potu, a potem do moich uszu dochodzi odgłos pukania w drzwi. Patrzę na zegar, jest już dziesiąta. Znowu zaspałem i nie było mnie na lekcji. Wleczę się w stronę drzwi, nie patrząc na to, że jestem w bokserkach. Otwieram drzwi.
<Zoe?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz