niedziela, 8 maja 2016

Od Reeve do Arka

Zaśmiałam się pod nosem widząc oburzone spojrzenie suni, które rzuciła Arkowi, kiedy położył się on na łóżku, przy okazji wykorzystując jej kocyk. Chwyciłam leżącą na podłodze poduszkę i rzuciłam nią w blondyna, czekając na reakcję Aki. Nie musiałam długo czekać, bo pies pobiegł za nią i wybił się tuż przed łóżkiem lądując na brzuchu chłopaka. Usiadł momentalnie, kiedy ruda wpadła na niego, co wywołało u mnie kolejny napad śmiechu. Sunia widząc, że Arek podnosi się zaczęła go lizać po twarzy. Chociaż nie chciałam przerwać tak uroczego widoku odciągnęłam psinkę od chłopaka.
- Aki daj mu spokój! – nakazałam jej. Spojrzała na mnie, a w jej oczach widać było iskierki radości. – A ty Arek, masz za swoje!
- Co niby zrobiłem? – popatrzył na mnie zdziwiony.
- Oddaj jej kocyk – wskazałam na skrawek materiały wystający spod jego stóp. Pociągnęłam za niego i rozłożyłam koc obok łóżka. Borderka od razu rozłożyła się na nim, spoglądając triumfalnie w stronę chłopaka. Uśmiechnęłam się, bowiem suczka zachowywała się bardzo zabawnie.- To co, gramy?
- Yhym…
Włączyłam konsolę i wybrałam Call of Duty. Byliśmy przeciwnikami, ale tym razem nie dałam się ograć. Po zaciętej walce odniosłam zwycięstwo.
- Jest! Wygrałam! – krzyknęłam, a Aki zaszczekała radośnie.

Arek? Wybacz, ale choruję na bezwenie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz