środa, 4 maja 2016

Od Reeve do Arka

Byłam tak zaskoczona jego przeprosinami, że stałam w drzwiach, kiedy on już poszedł. Wahałam się czy nie pobiec za nim i powiedzieć mu, że nic nie szkodzi lub wrócić do gry. Wybrałam to drugie. Usiadłam na łóżku i zaczęłam grać, ale Call of Duty szybko mnie znudziło. Po szybkiej kąpieli i pomalowaniu na czarno paznokci poszłam spać.
~~~
Obudziłam się dość wcześnie, kilka minut przed zadzwonieniem budzika. Pełna energi poszłam wyszczotkować włosy, umyć zęby i przebrać się. Dziś postanowiłam ubrać biały Tshirt z napisem "Queen", dżinsy i bluzę. Chociaż większość ludzi pewnie powiedziałaby, że jest różowa ja wolałam kolor bluzy nazywać malinowym. Wcisnęłam stopy w białe superstary i poszłam na śniadanie. Wchodząc do jadalni nie zauważyłam nigdzie Arka. Nie widziałam go też na przerwach, przez co zaczęłam się trochę martwić. Złość na niego dawno mi minęła. Po lekcjach zaniepokojona ruszyłam w stronę jego pokoju. Nawiasem mówiąc spytałam sekretarkę, gdzie mieszka pod pretekstem pomocy w nauce. Kiedy byłam pod jego drzwiami, zapukałam niepewnie. Otworzył mi je zaspany blondyn bez koszulki.
- Przyniosłam ci kawę- uśmiechnęłam się i pokazałam mu kubek, który trzymałam w ręce.- Chciałam się upewnić też czy wszystko w porządku.

Arek?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz