- Mi tam pasuje - odpowiedziałem po czym usiadłem do ławki, a minutę później przyszedł nauczyciel.
Niezbyt go słuchałem, zamiast tego wszystko spisywałem z książki co najważniejsze, aby mieć spokój. Gdy miałem jeszcze kwadrans do końca lekcji, zacząłem szkicować obrazek. Nie jestem w tym najlepszy, ale lisa potrafię zrobić pięknego. Od dziecka rysowałem to stworzenie, jeat to mój ulubiony zwierz. Bardzo bym chciał mieć własnego...
I tak mijały następnie lekcje. Na wszystkich Jade siadała za mną, a oboje za każdym razem siadaliśmy przy oknach. Dziewczyna ciągle spała, widać było, że nudzą ją te lekcje i nie interesuje się nimi. Ja za to wszystko spisywałem, a gdy miałem czas, dokańczałem swego kochanego rudzielca.
Dzwonek i koniec lekcji. Dzisiaj tylko cztery, ale jakie... Historia, geografia, biologia i chemia. Ich chyba do reszty porąbało...
Wychodzę zaraz po dzwonku i kieruję się do ogrodu. Dzień jest bardzo ładny, więc ze spokojem mogę usiąść na ławce i dokończyć swój obrazek. Gdy lis był już naszkicowany, pokolorowałem go.
https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/9f/e0/4b/9fe04b5f95361261095a36460ffd6d4b.jpg
W sumie jak na mój brak talentu, to całkiem dobrze. Coraz lepiej mi idzie.
- Co rysujesz? - gdy zaczynałem poprawiać kontury, któr zajrzał mi do kartki. Szybko ją odwróciłem speszony, a gdy podniosłem głowę i zobaczyłem tą mroczną dziewczynę, od razu się uspokoiłem. - Znowu się mnie wystraszyłeś? - zapytała i usiadła obok mnie. Odwracam rysunek i spokojnie go dokańczam.
- Strasznie cicho chodzisz - stwierdzam nie odrywając wzroku od mojego dzieła, które doprawiałem pomarańczową kretką. - Umiem rysować tylko lisa, więc... - odpowiedziałem na jej poprzednie pytanie, po czym schowałem wszystkie kredki i ołówki do piórnika, który potem schowałem do plecaka.
<Jade?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz