niedziela, 8 maja 2016

Od Reeve do Arka

Po słowach chłopaka zapadła cisza, gdyż nie wiedziałam co mam powiedzieć. Nigdy nie doświadczyłam takiej sytuacji i chociaż moi rodzice się rozwiedli, zawsze byłam zapewniana, że mnie kochają. Przegryzłam nerwowo wargę i poluźniłam uścisk. 
- Walki w niczym ci nie pomogą, jeśli już to pogorszą sytuację - w końcu się odezwałam.- I dziękuję, że mi o tym powiedziałeś.
- Spoko - odpowiedział jakby obojętnie. Jednak ja nie dałam się nabrać.
- Pamiętaj zawsze możesz mi się wygadać...chociaż faceci rzadko się zwierzają - spróbowałam rozluźnić atmosferę. Odezwał się wtedy mój telefon. Odebrałam i uśmiechnęłam się słysząc głos Charliego.
- Hej misiu...tak mogę...za godzinę...do zobaczenia, buziaki...- rozłączyłam się i spojrzałam na blondyna.- Dzwonił mój braciszek. On i rodzice chcą pogadać na Skype, dlatego będę musiała niedługo iść.
- Okej
- Jeśli będziesz chciał to przyjdź wieczorem, to zagramy w jakąś grę. Przynajmniej tyle mogę dla ciebie zrobić - po wewnętrznej walce, która trwała zaledwie chwilę przytuliłam go na pożegnanie, zawołałam suczkę i wróciłam do swojego pokoju.

Arek?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz