środa, 4 maja 2016

od Jade c,d Logana

Nie wiedziałam co mam zrobić. Byłam w szoku z powodu zdarzenia które miało miejsce przed paroma godzinami.
Dla odstresowania siadlam do pianina.
Spróbowałam coś zagrać, lecz wyszedł chaos dźwięku.
Zatęskniłam za arts. Może i Sikowitz byl świrem, ale zawsze dobrze radzil nawet takiej jędzy jak ja.
Poczułam się nagle jakby mi ktoś walnął młotkiem w głowę.
Znowu ta migrena.
Nie miałam tabletki, a oczywiście piguly nie bylo juz na posterunku.
Postanowilam,iść do jedynej znajomej mi osoby.
Chwile później juz bylam pod drzwiami Logana.
Otworzył mi zdziwiony.
-no hej, jestem trochę jedzą i w ogóle sory że nachodzę, ale może masz coś na migrenę?-zapytałam. Ból rozrywal mi czachę.
-jasne-odparł chłopak a ja weszłam do środka.
Zauważyłam rękopis na biurku. Zaczelam mimowolnie czytać.
-mam te tabletki-zaczął a ja oderwalam,szybko wzrok.
-ja sory. Ciekawa ta historyjka -powiedziałam szybko.-bedzie dalszy ciąg?-dodałam.
Tekst byl naprawdę fajny. Trochę makabryczny, no ale w końcu moje klimaty. Kto by się spodziewał co kryje sie w tym niesmialku...

(Logan?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz