- Pewnie to dziwnie zabrzmi, ale... nie pamiętam - odpowiedział speszony. - Tak w ogóle to dzięki, że mi pomagasz - szybko zmienił temat.
- Eee... - serio?! to wszystko na co cię stać?! - nie ma sprawy...
Szliśmy a raczej wlekliśmy się w stronę akademika. Chciałam jakoś do niego zagadać ale z drugiej strony.... bałam się że coś zrobię nie tak. Kiedy naszym oczom ukazała się szkoła moje serce zrobiło trzy salta w przód. Już myślałam że nie dojdziemy, nawet nie wiem jak to zrobiłam. Weszliśmy do budynku, jak ja miałam go dalej prowadzić gdy nie wiem gdzie ma pokój?!
- Emm... a teraz gdzie? - zapytałam bardziej pewnie niż się spodziewałam.
- Tamtym korytarzem - wskazał ręką - potem tam w lewo, ale to cię po drodze poinstruuję jeszcze - uśmiechnął się odsłaniając swoje śnieżno białe zęby.
Stanęliśmy już przed jego pokojem. Chłopak sięgnął do swojej kieszeni i wyjął z niej mały srebrny kluczyk, którym otworzył drzwi, znajdujące się przed nami..
- Hmm... to w czymś jeszcze mam ci pomóc? - zapytałam
- No... em... chyba już nic - odpowiedział z wahaniem - jestem ci winny przysługę. - uśmiechnął się szeroko, na co mimowolnie i ja się uśmiechnęłam.
- Ta... ja już może pójdę- zrobiłam krok do tylu
- No... emm... a może wejdziesz? - zapytał i popatrzył prosto na mnie.
Stanęłam jak zaczarowana, z jednej strony nie wiedziałam co mu powiedzieć, a z drugiej te oczy.... Mówiłam już, że są przepiękne?! Jeśli nie to teraz mówię. Są przecudowne...
<Logi??? XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz