Siadam na ławce i czekam. Mijają minuty, a po chwili słyszę dzwonek. Otwieram oczy i się rozglądam. Widzę uczniów, którzy idą do swoich klas. Widzę nauczycieli, którzy ich poganiają. Mnie jak zawsze nikt nie widzi, a jeśli jest wręcz odrodnie, to go nie interesuje. I dobrze, o to chodzi.
Podnoszę się z ławki i chwytam plecak, zawieszając je na jedno ramię. Patrzę w lewo, potem w prawo. Korytarz zrobił się pusty, co mi nie pasowało. Jeśli mam być szczery, nie miałem pojęcia gdzie mam lekcję, jeśli wogle je teraz miałem. Nie dostałem planu lekcji, a na wczorajsze spotkanie zapomniałem pójść. W rzeczywistości zasnąłem o osiemnastej, a obudziłem się dopiero nad ranem.
Idę w stronę sekretariatu, aby otrzymać swój plan lekcji. Muszę być na zajęciach, nie mogę niczego opuścić.
Do moich uszu docioera pytanie wczoraj poznanej dziewczyny. Odwracam się i kieruję na nią wzrok. Uśmiecham skę lekko.
- Właśnie idę do sekretariatu, aby się dowiedzieć - odpowiadam, na co ona mi oznajmia, że idzie ze mną. Bez zbędnych słów dołącza do mnie, wyrównuje kroku i razem kierujemy się do wyznaczonego miejsca.
- Byłeś wczoraj na spotkaniu? - pyta Jade.
- Zaspałem - mówie trochę niepewnie, po czym mym oczom ukazuję się owa sala. Wchodzimy tam oboje i prosimy o plan lekcji. Okazało się, że teraz mamy geografię w siódemce, która znajduję się na drugim piętrze.
<Jade?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz