Wzięłam zakupy i skróciłam smycz suni, po czym wróciłam do pokoju, gdzie rozpakowałam wszystkie rzeczy. Kiedy kładłam kocyk przy łóżku, Aki wskoczyła na moje łóżko i rozłożyła się na miejscu, gdzie zwykle leżą moje nogi. Zaśmiałam się widząc jej radosny pysk i położyłam obok niej koc. Napełniłam miskę karmą i wodą i usiadłam obok psinki.
- Znasz tego pana? - spytałam ją żartobliwie. Odpowiedziała mi wesołym merdaniem. Zaczęłam deikatnie głaskać ją po brzuchu, przez co ona zasnęła. Wykorzystałam moment i poszłam do Arka. Drzwi nie były zamknięte na klucz, dzięki czemu mogłam wejść bez pukania.
Byłam cicho, dlatego nie zostałam zauważona przez blondyna, który wkurzony walił w worek treningowy. Podeszłam do niego i położyłam mu rękę na ramieniu. Chłopak obrócił się zdziwiony, a jego zdumienie się zwiększyło kiedy zobaczył mnie.
- Spokojnie...- odezwałam się i złapałam jego dłoń. Była cała czerwona.- Dlaczego nie używasz rękawic...albo nie odpowiadaj. Nie chcę kolejnej kłótni. Po prostu zaczekaj.
Wybiegłam z jego pokoju i wpadłam jak burza do swojego budząc przy okazji Aki. Ruda suczka przywitała mnie kilkoma skokami i podreptała za mną do łazienki, a później do mieszkania Arka. Pies podszedł do chłopaka i wskoczył mu na kolana tuląc się do niego. Ja złapałam jego dłoń i bandaże opatrzyłam mu tą i drugą. Po skończonej pracy usiadłam obok chłopaka i przyglądałam się suni, która biegała po pokoju, co chwilę do nas przychodząc.
- Co się stało? - spytałam i złapałam go lekko za rękę, co wywołało u mnie delikatny rumieniec, ale nie puściłam go.- Nie mów jeśli nie chcesz...ale będzie ci lżej. Może opowiesz mi chociaż skąd znasz Aki?
Mówiłam zachęcającym głosem starając się zachować ciepły i życzliwy ton. Zerknęłam też na suczkę, która usiadła obok nas i wpatrywała się w blondyna, jakby czekając na jego słowa.
Arek? Spoko rozumiem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz