wtorek, 3 maja 2016

od Jade c.d Logana

Spojrzałam w okno w tym samym czasie co chłopak.
Krople deszczu uderzaly o okno, nad wieżami zamku zaczęły się pojawiać błyskawice. Po chwili huknęło że aż zatrzesly się szyby w oknach.
-mam nadzieje że mi tylko szyb nie wywali-powiedziałam, a to co się stało chwile później bylo jak w zwolnionym tempie.
Szyba wypadla z okna, raniąc mnie w skórę. Odlamek szkla utkwil mi w skórze.
Zaklelam odsuwając się jak najdalej od zdradzieckiego szkla.
-Jadę, musimy iść do szpitala -Logan znalazł się szybko przy mnie.
-nie chcę do szpitali i lekarzy. Nic mi nie bedzie.-zaprotestowałam i syknęłam bo kawałek szkła przemieścił się w moim ręku.
W tej chwili zemdlałam.
Ocknęłam się parę godzin później, w sterylnej sali. No jasne. Człowiek zemdleje to robią co chcą.
W kącie sali na krześle garbiła się czarnowłosa postać.
-Logan?-powiedziałam. Mój głos brzmiał slabo.
Chłopak poruszył się.
-no dalej, nie zabije cię za zaciągnięcie mnie do szpitala , którego nienawidzę..
Uśmiechnął się.
-jedynie w ten sposób mogłem cie tu zaciągnąć. Wyjęli szklo i założyli parę szwów -wyjaśnił.
Spojrzałam na rękę. Faktycznie. Rozcięcie bylo zbyt długie jak na tylko pare szwów. Lezalam pod kroplówka.
-kiedy wyjdę?-spytałam.
-za pare godzin jak ci się skończy kroplówka.-odparł.
No jasne. Leżeć bez celu i gapić się w sufit. O tym marzyłam.
-okay... Przeżyje.
Po długim czasie wyszlam w końcu z tego sterylnego budynku. Kierowca przyjechał po nas szkolnym autem.
Gdy wróciłam do pokoju, szyba byla wymieniona a pozostałości poprzedniej posprzątane,
-dzięki za pomoc -powiedziałam,do Logana stojącego za mną.

(Logan?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz