Ja: Postaram się. Zaraz będę.
Szybko ubrałam bluzę i adidasy, a następnie wyszłam przed akademię, gdzie czekał tam na mnie Arek. Wtedy przypomniało mi się, że nie uczesałam włosów, dlatego pospiesznie naciągnęłam na głowę kaptur.
- Hej – odezwałam się z lekkim uśmiechem na twarzy. Byłam wdzięczna losowi, że było już dość ciemno, przez co trudno było dostrzec moją fryzurę. W sumie…zawsze mogę skłamać, że to artystyczny nieład, też sposób.
- Cześć, jedziemy?- odpowiedział.
- Możemy, ale to miejsce, gdzie trenujesz jest blisko?- spytałam.
- Niedaleko, wsiadaj – polecił mi, a ja zrobiłam co nakazał. On odpalił motor i ruszył. Po jakimś czasie byliśmy na miejscu.
- To…ja tu poczekam – wskazałam na kamień, na którym usiadłam. Blondyn wzruszył ramionami i odjechał, a ja założyłam słuchawki i włączyłam sobie muzykę. Minęło sporo czasu, a chłopak nie wracał. Byłam lekko zaniepokojona, ale cały strach o niego mi minął, kiedy poczułam jak ktoś lapie mnie w pasie i ciągnie do tyłu. Krzyknęłam wystraszona i spróbowałam się wyrwać, przez co walnęłam ktosia w twarz. Niezbyt mocno, ale wystarczyło, żeby mnie puścił. Podniosłam się i obróciłam, a kiedy zobaczyłam Arka trzymającego się za nos, zaczęłam się śmiać.
- Masz za swoje!- nie mogłam przestać się chichrać, ale po chwili spoważniałam.- Ćwiczyłeś na te walki, prawda?
- Tak – spojrzał na mnie, lekko zdziwiony moim pytaniem.
- Dlaczego z tym nie skończysz? W końcu coś pójdzie nie tak, trafisz do szpitala, albo zginiesz. Pewnie masz rodzinę…nie martwisz się o nich? Jak oni będą się czuć kiedy coś ci się stanie?- skończyłam mój monolog i wpatrywałam się w niego wyczekująco. Po chwili jednak dodałam.- Dlaczego to jest dla ciebie, tak cholernie ważne?
Arek?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz