Zabrałam talerz i skierowałam się do chłopaka.
-Mogę się dosiąść? - zapytałam nieśmiało. Wzruszył ramionami co uznałam za tak. Usiadłam starając się zrobić jak najmniejszy hałas krzesłem.
-Doprowadziłem cię do jadalni... więc zacznij jeść. - zaśmiał się
-Wiesz chcę znać imię swojego wybawcy który nie kazał mi głodować. - zaśmiałam się.
-Kamil, a ty wiecznie głodna jak masz na imię?
-Katie. I tak masz rację jestem wiecznie głodna...
-A tak ogólnie to jak długo tu jesteś?
-Od rana. Ej bo jak narazie jestem zakałą i jak robiłam pierwsze podejście do jadalni to wylądowałam gdzieś w piwnicy. Więc proponuję podwojenie stawki za odwdzięczenie się za oprowadzenie mnie. Przyjmujesz taki deal? - zapytałam poruszając do żartów brwiami.
<Kamil?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz