Zajrzałam do plecaka i po chwili przeszukiwania jego zawartości znalazłam plan lekcji. Znalazłam szybko dzisiejszy dzień.
- Wf- powiedziałam ucieszona, ściągając na siebie wściekłe spojrzenie nauczycielki. Spuściłam wzrok i pospiesznie wróciłam do zapisywania notatek. Dodatkowo co jakiś czas dyskretnie zerkałam w stronę Barbie, która nadąsana oglądała swoje w połowie pomalowane paznokcie. Dobrze jej tak! Kiedy w końcu zadzwonił dzwonek, na który z utęsknieniem czekałam. Bez żadnego "cześć" wybiegłam z klasy i ruszyłam w stronę sali od wuefu. Usiadłam ma parapecie i ze słuchawkami w uszach przeglądałam zdjęcia z wakacji. Byłam na nich ja, moja siostra i braciszek oraz Thomas, który jak się zdawało był tym jedynym. Jednak on kochał zabawę i inną dziewczynę co noc. Istna sielanka. Na kolejnych fotkach byłam ja na Serapisie. Mój ojczym zrobił to zdjęcie po moich pierwszych wygranych zawodach. Szybko kliknęłam w "ustaw jako tapetę" i po chwili na wyświetlaczu mojego telefonu pojawił się mój gniadosz.
- Jeździsz konno?- usłyszałam pytanie. Poderwałam się wystraszona do góry i przez przypadek przyłożyłam głową w ścianę. Oglądałam zdecydowanie za dużo horrorów.
- Taaa- mruknęłam rozmasowując obolały tył głowy.- Od kilku lat. Nie jestem profesjonalistką, a ty jeździsz?
Chłopak pokręcił głową.
- Lubisz muzykę?- zadałam mu pytanie.
- Może...- odpowiedział z lekkim wahaniem.
- To chodź Price- pociągnęłam go za rękę. Gest ten chyba go speszył, ale dał mi się poprowadzić. W sali muzycznej usiadłam przy fortepianie, a widząc znudzony wyraz twarzy Gabriela ledwo powstrzymałam wybuch śmiechu. Odwróciłam wzrok od niego i wzięłam głęboki wdech i zaczęłam grać "Stiches". Zatraciłam się w melodii. Świat rzeczywisty przestał istnieć, ale powrócił w momencie gdy skończyłam grać.
- To nie był Chopin- skomentował.
- Nie był- uśmiechnęłam się do niego. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i zerknęłam na wyświetlacz.
- Za minutę dzwonek, muszę...- nie dokończyłam i uderzyłam się delikatnie dłonią w czoło.- Jesteśmy w jednej klasie.
- Z tego co mi wiadomo to owszem.
- Ale...i tak musimy iść- mruknęłam i podniosłam się i skierowałam się w stronę sali gimnastycznej. Chłopak poszedł za mną. Po przebraniu się w jasny tshirt i czarne legginsy do kolan oraz związaniu włosów w koński ogon wyszłam z szatnii i poszłam na boisko. Było tam już kilka osób. Brakowało piątki dziewczyn, które przyszły chwilę po mnie. Wszystkie oprócz znanego mi dobrze plastika. Dlaczego ona odbiera mi wf?Jedyną lekcję, którą lubię? Czekając na blond lalę zaczęłam rozmawiać z dziewczynami, okazały się być naprawdę spoko, ale nie miałam teraz czasu na szukanie "psiapsiółek". W końcu, kiedy minęło pół lekcji przyszła nasza kochana Barbie w jaskraworóżowym stroju. Jej bluzka na ramiączkąch miała taki dekolt, że zaczęłam zastanawiać się kiedy wyskoczą z niego jej cycki. Zdegustowana przewróciłam oczami, chociaż w głębi duszy zazdrościłam jej kobiecych kształtów, których ja niestety nie miałam.
- Wybierzcie w co będziecie grać- polecił nam nauczyciel, brunet w średnim wieku. Chłopaki chcieli nożną lub kosza, dziewczyny siatkówkę, a blond lala gimnastykę. Podobały mi się wszystkie propozycje, bo umiałam grać w każdą z tych dyscyplin, a jeśli chodzi o gimnastykę to jako jedenastolatka zdobyłam brązowy medal w tej dziedzinie. Usiadłam na sztucznej trawie, bo postanowiłam zaczekać na decyzję klasy.
Gabriel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz