Rozglądam się po pokoju. Wygląda dosyć mrocznie, ale długo nad tym nie rozmyślam. Po chwili w moich dłoniach lądują szkice Jade. Zaczynam każdy rysunek oglądać. Była syrena, ptaki nad palącym się lasem, walczące słonie, lew goniący zebrę, motocykle, samochody i wiele wiele innych. Każdemu dziełu przyglądam się z fascynacją i uśmiechem.
- Chciałbym malować jak ty. Masz talent - mówię oddając jej szkica, które po chwili ponownie chowa w szafie.
- Twój lis też był niczego sobie - mówi i siada na krześle, zakładając nogę na nogę.
- Jedyne coś, co potrafię narysować - mówie.
Coś mnie tu dziwi... Ja jestem strachliwym facetem, który boi się ryzyka. Jade za to jest wyluzowaną i dosyć mroczną dziewczyną, a jednak mamy temat do rozmów. Trochę to dziwne, wręcz niemożliwe, a jednak.
Znowu spoglądam na jej zdjęcie ze znajomymi. Wyglądają... szczęśliwie. Ja nie mam takiego zdjęcia. Wszystko spaliłem, bo za dużo mi przypominało bólu.
- A co robisz innego niż malowanie? - pyta Jade, która także patrzy na zdjęcie swoich przyjaciół. Widać, że nie chcę o tym rozmawiać. Może ma jakieś złe wspomnienia? Albo po prostu taka jest.
- W sumię to lubię czytać książki - mówie z delikatnym uśmiechem. - I pisać jakieś historyjki - dodaje, tyle że trochę ciszej.
- Pokażesz mi je kiedyś? - pyta, na co ja zaczynam się zastanawiać.
- Ok - kiwam głową. Do moich uszu dochodzi stukot w okno. Odwracam głowę i dostrzegam krople wody, spływającego po szybie. Szare chmury ogfarnęły cały zamek, wywołując niewielką ulewę, która z czasem pewnie się nasili.
<Jade?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz