Zoe znowu zapatrzyła się we mnie jak w obrazek, przez xo poczułem się nie swojo. Pomachałem jej ręką przed oczami, a gdy się ocknęła, uśmiechnąłem się speszony.
- To jak? - zapytałem, a na twarzy dziewczyny pojawił się niemały rumieniec. Milczała, a gdy otworzyła usta, by coś powiedzieć, przerwałem jej. - Nie daj się prosić, należy ci się - uśmiecham się miło, starając się być spokojny i opanowany, chociaż na prawdę dziwnie się czuję, gdy jest tak wpatrzona w moje oczy.
- Dobrze - kiwa głową niepewnie, po mnie wchodzi do pokoju, którego z nikim na razie nie dzielę. - Chcesz coś do picia? - podstawowe pytanie. Zoe niepewnie idzie dalej i suada na krześle. Ja za to mogę już chodzić, chociaż jeszcze opieram się o ścianę, aby nie stracić równowagi.
- Herbatę, jeśli to nie problem - powiedziała patrząc na mnie.
- Spokojnie. Zaraz wracam - powiedziałem i zacząłem iść w stronę kuchni.
- Może ci pomóc? - zaproponowała, jednak ja odmówiłem. Ona mi pomogła i teraz chciałbym się odwdzięczyć. Wstawiam wodę do elektronicznego czajnika i już po chwikli zalewam dwie herbaty. Niosę je do pokoju, w którym cicho siedzi Zoe.
- Na prawdę jestem ci wdzięczny, że mi pomogłaś, inaczej bym aię pewnie toczył po ziemi - powiedziałem sytawiając gorącą herbatę na przeciw niej. Gdy postawiłem drugi kubek, wróciłem po cukier.
- Nie ma za co - odpowiada z delikatnym uśmiechem.
- Tak wogle, to do której klasy chodzisz? - pytam uśmiechając się. Odpowiedziała, że do A. Zapytałem także o jej wiek z ciekawości. Jest bardzo wysoka, a ma tylko metr soedemdziesiąt. Prawie tyle co ja, różnica to pięć centymetrów.
- Długo chodzisz do tej szkoły? - zapytała Zoe popijając ciepłą ciecz.
- Kilka tygodni. Ty pewnie niedawno się zapisałaś - stwierdziłem, gdyż ani razu jej jeszcze nie widziałem. Pokiwała twierdząco głową. - A jak się podoba szkoła na pierwszy rzut oka? - zapytałem.
<Zoe?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz