niedziela, 1 maja 2016

Od Amandy CD Mike

- No ja w sumie jakoś od wczoraj. Więc oboje jesteśmy tu nowi. - uśmiechnęłam się do chłopaka dając ogierowi miętowego cukierka. Brosh jak tylko to zobaczyla zazdrosna podeszła domagając się swojej porcji dobroci. Zaśmiałam się i jej równiesz dałam cukierka... Razem z Mikiem usiedliśmy pod drzewem i przyglądaliśmy się bawiącym się razem koniom. Wyglądały tak roskosznie... Nie wiedziałam jak zacząc rozmowe więc po prosru siedziałam cicho i brzdąkałam na gitarze. Kiedy powoli robiło się już ciemno odłoźylam instrument mówiąc
- Chyba czas wracać...
- No przydałoby się.
Oboje wsiedliśmy na konie i ruszyliśmy ścieżką prowadzącom do akademii. W pewnym momęcie chłopak dał pomysł
- Ścigamy się do stajni?
- Eee... Dobra! - krzyknęlam popędzając Brosh do galopu. Klacz z wielką chęcią omijala wszystkie przeszkody. Po paru minutach oboje byliśmy już przed stajnią.
- Wygrałam - zaśmiałam się zsiadając.
- Wcale nie był remis - kłucił się Mike. 
- No dobra, niech ci będzie. Był remis.
Rozsiodłaliśmy konie i zaprowadziliśmy je do boksów... 
~ Następnego ranka ~
Obudził mnie przeraźliwy dźwięk budzika. Żucilam w niego poduszką a ten spadł z szafki robiąc jeszcze większy hałas. Zwlokłam się z łużka i wyłączylam to zło. Weszlam do łazienki i rozczesałam włosy. Podeszłam do szafy i ubrałam zwykłe potargane jeansy i zadużą flanelową koszulę w krate. Po czm wyszłam z pokoju i skierowałam się na pierwszą lekcję. Weszłam do klasy i usiadłam obok wczoraj poznanego chłopaka. 
- Jak tam pierwsza noc w tym miejscu?
- Dobrze.. A u ciebie?
- Spoko... Tylko naprawde raz chciałabym poczuć że się budze a nie zmartwychwstaje a dotego jeszcze lekcje angielskiego na sam początek dna po prostu lepiek być nie mogło. - powiedzialam sztucznie się uśmiechajac po czym padłam na ławkę. Chlopak zaczął się śmiać. 
- No żeczywiście bardzo udany poranek. 
Mike?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz